Witam

Zapraszam do czytania i proszę zostaw coś po sobie(chociaż maluteńki komentarz). To dla mnie informacja, że wam się podoba(lub nie). Pozdrawiam. Tośka.
p.s wasze komentarze nie rzadko stanowią dla mnie insprację do dalszej historii.


zapraszam również na mojego drugiego bloga

http://austriapolicjaiskoczkowie.blogspot.com

http://rywalka.blogspot.com/p/fabua.html - kolejne


13.11.2011

55. Ufaj mężowi swemu.

Thomas ponowił oświadczyny i tym razem został przyjęty, wakacje spędzili z Asią na Maderze i wrócili zakochani, opaleni, szczęsliwi. Morgi wrócił na skocznię i pomału wraca do dawnej formy.

Pół roku poźniej.
Anka siedziała w domu , nosząc Mattiego na rękach, mały chorował, a jego ojciec szlajał się po wszystkich możliwych i niemożliwych skoczniach świata.
W pewnej chwili, zwróciła uwagę na artykuł relacjonujący wydarzenia w Kussamo. Zaczęła czytać, ale im bardziej zagłębiała się w treść artykułu, tym bardziej czuła, jak jej życie kawałek po kawałku pada w gruzy.
" Żona, skoczka, Andreasa Koflera przebywa w domu z chorym półrocznym  dzieckiem, a jego samego w tym czasie przyłapano, jak zabawiałł się z jedną z fanek po wygranym konkursie. " Artykuł opatrzony był oczywiście stosowną fotografią.
Szczęście, że Ania zdążyła uspać małego i położyć go do łóżka bo z pewnością upuściłaby go na podłogę, a tak oberwała gazeta. Usiadła zszokowana na łóżku. Czytała artykuł po raz drugi i trzeci, aż poczuła, że ktoś wyciąga jej gazetę z rąk i mocno przytula.
- Ania, już wiesz?? zapytała Asia. Dziewczyna jechała prawie dwieście kilometrów, żeby być teraz w Telfes i mimo iz sama nosiła pod sercem dziecko Thomasa, to właśnie ona zachowywała teraz zdrowy rozsądek.
-Kochanie, ja w to nie wierzę, Ania, spójrz na mnie, to niemożliwie, Andreas cię kocha, nie zrobił by tego. Próbowała uspokoić zrozpaczoną przyjaciółkę.
Anka kiwała się na łóżku, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa, ale nie musiała, jedno spojrzenie i Aśka wiedziała, że poukładane życie przyjaciółki właśnie się rozpadło.
- Anuś, spójrz na mnie, ja w to nie wierzę, nie wierzę rozumiesz. To na pewno nie jest prawda.

W tym samym czasie, w Kussamo.
-Kofler, natychmiast do mnie - wrzasnął Point ner.
- Możesz mi to wytłumaczyć??? rzucił mu tą samą gazetę, którą przed chwilą czytała jego żona.
Andreas zbladł.
-Ale, jak, ja , nic, ja, nie - bąkał zszokowany- ja z tym nie mam nic wspólnego. Rany Boskie, skąd to się wzięło w gazecie, ja z nia rozmawiałem, fakt, ale nic więcej, nic. Zarzekał się skoczek.
-Rany Boskie, mam nadzieję że Anka nie czytała tej gazety. Alex ja musze jechać do domu. i to zaraz. 
Thomas w tym czasie dzwonił do Asi, wiedział, że ta sytuacja może odbić się na zdrowiu jego narzeczonej, bo ta nie zostawi teraz przyjaciólki samej. Nie w takiej chwili.
-Asik, Andreas tego nie zrobił, znam go. Kocha Ankę i nie zdradziłby jej. To jakieś nie porozumienie.
Zresztą właśnie się pakuje i wraca do domu. Wiesz, że żona i dziecko są dla niego najważniejsze. Nic,poza nimi się nie liczy.
- Nie wiem, Thomas, cały świat obiegło to zdjęcie. I ten artykuł. Ta dziennikarka nie przebierała w słowach. A skąd w takim razie to zdjęcie.??
- Nie wiem kochanie. ALe Kofi na pewno nie całował sie z tą laską. Całymi dnaimi wgapiał się maśłanym wzrokiem w zdjęcia Anki i małego, ciągle oglądął filmiki które mu przysyłała, po kilkanaście razy dziennie. Zwariować od tego można.
- Boże Thomas, ja nie wiem co mam zrobić. Anka siedzi na łóżku kiwa się w przód i w tył, i ma takie smutne oczy, takie puste, aż mi sie srece karje jak na nia patrzę.
- Skarbie, bądź przy niej. Potrzebuje cię, ale uważaj na siebie. kocham cię słońce.
Thomas, rozłączył rozmowę bo do pokoju wszedł zamrtwiony Kofi.
- Chyba już wie, nie mogę się dodzwonić. Boże, ja nie mam pojęcia, skąd to się wzięło w gazecie. Matko Thomas, co ja mam robić?? samolot mam dopiero za trzy godziny. zwariuje do tego czasu.

Kilka godzin poźniej.
Anderas wpadł do domu, całą drogę myślał co jej powie, ale widząc oczy żony, takie smutne, puste,bez wyrazu, zapomiał języka w gębie. Siedziała na łóżku, nieobecna, zapłakana, z zapuchniętymi oczami.
- Jak mogłes?? zapytała
- Kochanie, ja, to, nie. Ja się nie całowałem z tą dziewczyną. Matko Boska, kochanie - Andreas klęknął przy łóżku- przed ołtarzem ci przysięgałem, myślisz, że dla mnie to nic nie znaczyło??? Pamiętasz?
- taa, odpowiedziałą smutnym głosem -Miłość, wierność i uczciwość małżeńską, na pół roku ci wystarczyło.
Andreas próbował przytulić żonę, ale odepchnęłą go.
- Spakój swoje rzeczy i wynoś się.
- Ale.., kochanie.
- Albo nie, ja sie spakuję. Wracam do Polski. I nie jedź za mną.
Anka jak robot wstała z łóżka, wyjęła z szafy walizkę i zaczęłą pakować do niej rzeczy swoje i małego.
-Kochanie, nigdzie nie pojedziesz, ja naprawdę nic, musisz mi uwierzyć - Kofler zaczął rozpakowywać walizkę żony.
- A to?? - Anka pokazała na gazetę -Jak mam ci uwierzyć, jeszcze byłeś na tyle głupi, że jakaś VIC, zdjęcie wam zrobiła. Zostaw mnie w spokoju. Nie dotykaj mnie. Wynoś się. Wyjdź stąd. Anka wypchnęła go z pokoju, zamknęła dzrwi i z głośnym szlochaniem rzuciła się na łóżko.