Kilka dni później
Rano Anię obudziło upierdliwe brzęczenie telefonu - podniosła swoją zaspaną główkę i spojrzała na ekran 20 nieodebranych połączeń - spojrzała na zegar na ścianie - What the fuck?? dopiero 6,00 pojebało kogoś - już chciała sprawdzić kto dzwonił, kiedy telefon po raz kolejny zagrał znajomą melodię - a taki piękny sen miałam - mhm, mruknęła zaspana. No w końcu,my tu juz od zmysłów odchodzimy - co się z tobą działo ??? - też się cieszę ze cię słyszę Loitzl,ale jest szósta, czy wy w tej Hakubie,Hakunamatacie czy gdzie wy tam jesteście - nie posiadacie zegarków????? TU jest dopiero 6,0, rodzi ktoś, że mnie budzicie??? - Thomas jest w szpitalu - mhm - mruknęła zaspana Ania- do której chyba nie bardzo dotarły słowa Wolfa - coooooo???? wrzasnęła do słuchawki kiedy do jej zaspanej świadomości dotarło w końcu co się stało - ale jak to w szpitalu, czemu, dlaczego, - po konkursie chciał polatać,wsiadł w samolot i rozbił się - boże ale jak to??? dlaczego?? szepnęła przerażona. Teraz już nawet kawa nie była potrzebna - daj mi Andiego - yyy, pojechał z Morgim do szpitala, prosił, żeby cię wydzwonić. Ania potrząsnęła głową( co na tle granatowej, satynowej pościeli wygłądąło dość niezwykle). Zaraz, zaraz, jeszcze raz od początku - pomału,co się stało? Jak to wsiadł w samolot, w jaki samolot i skąd on u diabła w ogóle wytrzasnął samolot - zaspana zadawała sto pytań na minutę nie dopuszczając do swojej świadomości informacji, że Morgi z wielkim hukiem zleciał z nieba. On przecież latał od zawsze - nie to nie możliwe - ty mnie wkręcasz - prawda??, Boże Wolf - powiedz że to nie prawda - zapytała, chociaż doskonale wiedziała, że to nie jest temat do żartów i że Wolf we wszystko mógł ją wkręcić ale nie żartował z życia kumpla. Jak to się stało?? zapytała juz spokojnie i poważnie. Po konkursie Thomas powiedział że idzie polatać, wynajął samolot i poleciał, ale nie odleciał daleko , usłyszeliśmy tylko jakiś dziwny warkot, potężny huk i zobaczyliśmy jak samolot pikuje w dół roztrzaskując się o ziemię - Anka zasłoniła usta ręką - Boże Wolf, powiedz że on, powiedz że Thomas, że on nie zrobił tego specjalnie - nie wiem, twoja przyjaciółeczka złamała mu serce ale mam nadzieję że nie chciał się zabić - jak narazie w stanie krytycznym trafił do szpitala. W sumie gdyby nie Andi - nie miał by szans - jak to? No tak wyszło, że Kofler pierwszy zauważył, że cos się dzieje z samolotem, i kiedy my gapiliśmy się jak ciołki on powiadomił pogotowie i policję i poleciał na miejsce katastrofy. Nie zazdroszczę mu widoku - miał duże problemy, żeby Thomasa utrzymać w przytomności do przyjazdu karetki chociaż była tam po kilku minutach. Wolf ja się pakuję i lecę do was, zgarnę tylko Aśkę po drodze - jeśli to przez nią to powyrywam jej te tlenione kłaki. Ania nie wiem, czy to jest dobry pomysł - oponował Wolf - w twoim stanie??? Nie powinnaś się denerwować - ta super, trzeba było pomyśleć, zanim zrobiłeś mi pobudkę - oj fakt, nie pomyślałem. Rany to jest jakiś koszmar - Anka nie mogła z siebie wydusić słowa - włączyła telewizor i z każdego kanału dopadały ją informacje " samolot pilotowany przez Thomasa Morgensterna rozbił się w Hakubie, skoczek w stanie krytycznym został przewieziony do szpitala".
Anka złapała za telefon i wykręciła numer do Aśki - Aśka??? pakujesz się natychmiast i przylatujesz do Innsbrucka - lecimy do Japonii - yyyyeeee, do Japonii po co???? Ja wiem że ty za cztery miechy rodzisz, ale to juz przegina - kurwa Aśka - telewizji nie oglądasz?????
- Boże,Thomas - krzyknęła przerażona Asia, oglądała właśnie wiadomości - ty mi tu teraz nie Thomasuj tylko pakuj się i najbliższym lotem jesteś w Austrii - powiedziała Ania głosem nie znoszącym sprzeciwu. Aśka do cholery - czy ty nie rozumiesz, że jesteś jedynym powodem, dla którego Thomas będzie walczył o siebie, skończ wreszcie z tymi fochami.Miała ochotę wykrzyczeć jej że to przez nią Thomas leży w szpitalu, gdyby wtedy nie wyjechała, albo chociaż odezwała się do niego - ale w porę ugryzła się w język - nie czas teraz na kłótnie.
Dwie godziny później
No cześć Asia - co tam??? - jestem na lotnisku, za godzinę mam samolot więc za jakieś sześc godzin będę u ciebie. Yyyy za 6 godzin ??? Asia z Gdańska leci się 12 h z przesiadką w Warszawie. Nie Lufthansą - z jedna przesiadką za około 6 godzin będę w Innsbrucku. Asia leć do Klagenfurtu - stąd nie dolecimy do Japonii. ok widzimy się na lotnisku pa. Ja też wsiadam w samochód. Pa.
Anka pierwszy raz w życiu zamknęła budzik pędząc ile fabryka dała. Po dwóch godzinach jazdy z piskiem wjechała na parking lotniska w Klagenfurcie - po drodze umówiła się z Martą siostrą Andiego, że ta odbierze samochód z lotniska, bo nie wiadomo kiedy Anka wróci.
Na lotnisku zastała zapłakaną Verenę i Christinę -siostry Thomasa - jego matka ze względu na swój stan nie była w stanie jechać wiec dziewczyny wzięły to na siebie. Vera natychmiast podeszła do Anki - poznały się kiedyś na jakiejś imprezie. Spojrzała na nią zapłakana i ..... przytuliła ją do siebie, no bo w sumie co mogła robić na lotnisku narzeczona jednego ze skoczków w zaawansowanej ciąży - rezerwująca bilet na lotnisko w Matsumoto. Dziękuję - powiedziała tylko - spoko, dziewczyny nie martwcie się będzie dobrze - łatwo mówić - sama w to nie wierzyła. Z ramion Very wyrwał ja telefon - zamarła - Andreas. No co jest - mów natychmiast. Boże,co tam tak głośno - gdzie ty jesteś??? - krzyczał do słuchawki Kofler - w Klagenfurcie - na lotnisku,lecimy do was- coooo??? gdzie??? zwariowałaś???? wydarł się Kofi - w twoim stanie tyle godzin w samolocie ( fakt to ponad 30 godzin lotu ) zupełnie ci odbiło???? oj przymknij się, marudzisz jak baba - warknęła na niego. Przylatuję z Aśką i siostrami Thomasa - koniec kropka - a ty masz nas odebrać z lotniska - Andi chciał jeszcze cos powiedzieć - też cię kocham - pa!!!! - rozłączyła się. Super, zapomniała zapytać jak się czuje Thomas. Zadzwoniła do Wolfa, no hej i co z Thomasem???
Andreas ci nie powiedział ???? yyyeeee nie, nie zdążył - co z Morgim - mów raz dwa bo my zaraz mamy samolot - Morgi - on - zaczął Wolf - hallo , Wolf, jesteś???? Hallo, halo??? - pieprzony austriacki zasięg - sarknęła po polsku - Miała złe przeczucia - Wolf brzmiał jakoś dziwnie - Kofi tez był jakoś dziwnie niespokojny. Próbowała dzwonić do Pointnera -
The person you have called is not available right now please try again later.
Po prostu bomba - pomyślała. No jestem - Aśka wpadła na lotnisko - boże Ania co sie stało??? - pogadamy w samolocie - warknęłą na nia - chodźcie . Dziewczyny wsiadły na pokład - przed nimi 32 godziny lotu.
****************************************************************************
ponieważ to opowiadanko dobiega po mału końca - narazie brak mi weny, żeby ciągnąc je dalej zapraszam was na mój nowy twór
http://rywalka.blogspot.com/p/fabua.html
a z tym się zobaczy - mam jeszcze kilka pomysłów, ale nie chciałabym go ciągnąc na siłę, tego rozdziału miało nie być - ale jest,ten który miał być był zbyt banalny - dlatego wybrałam ten. Mam nadzieję że mi to wybaczycie.
Spotkał ją w autobusie, uratowała go przed kanarami, a potem tak szybko jak się pojawiła, tak jeszcze szybciej zniknęła. Jedyne co po niej zostało to bilet, który za niego skasowała i wspomnienie niesamowicie błękitnych smutnych oczu. Czy jeszcze się spotkają??? Czy będzie miał szansę jej podziękować??
Witam
Zapraszam do czytania i proszę zostaw coś po sobie(chociaż maluteńki komentarz). To dla mnie informacja, że wam się podoba(lub nie). Pozdrawiam. Tośka.
p.s wasze komentarze nie rzadko stanowią dla mnie insprację do dalszej historii.
zapraszam również na mojego drugiego bloga
http://austriapolicjaiskoczkowie.blogspot.com
http://rywalka.blogspot.com/p/fabua.html - kolejne
p.s wasze komentarze nie rzadko stanowią dla mnie insprację do dalszej historii.
zapraszam również na mojego drugiego bloga
http://austriapolicjaiskoczkowie.blogspot.com
http://rywalka.blogspot.com/p/fabua.html - kolejne