Z samego rana chłopacy wyjechali na zawody. Ania niestety musiała się przemęczyć w Hatbacku - bo jej ukochane autko nie nadawało się do jazdy. Nie mogli się pożegnać chyba z godzinę, a Andreas nie chciał zostawiać jej samej w takim stanie, dopiero obietnica Marty, że nie zostawi jej samej sprawiła że jechał spokojny. Komu w końcu miał zaufać jak nie własnej siostrze. Morgi cały dzień był nieobecny, na treningach o mało nie zabił się o własne sznurówki, bo chociaż usilnie próbował się skupić, ciągle miał przed oczyma obraz wizzaira odlatującego z Innsbruckiego lotniska z Asią na pokładzie. Postanowił, że będzie o nią walczył, jak tylko skończą treningi, wsiada w pierwszy lepszy samolot do Polski, w końcu wie gdzie jej szukać, wie skąd razem z Andim zabierali Anię, a teraz Asia prowadziła ten zakład, - zrobi jej niespodziankę a jeśli będzie trzeba, na kolanach będzie ją błagał, żeby do niego wróciła.
Treningi nie szły mu za dobrze,nie skakał już jak natchniony,przeskaując rywali, wisiało mu czy będzie pierwszy, dziesiąty czy pięćdziesiąty. Cóż, Thomas stracił motywację do skakania. Dziwne było z niego stworzonko,bo nawet wrzaski Pointnera nie robiły na nim wrażenia, mógł biegać, pompować, albo robić brzuszki przez cały trening i nawet nie pyskował, nie buntował się, co nie było normalnym zjawiskiem. Coś działo się w główce Thomasa i trzeba było byc debilem żeby tego nie zauważyć. Chłopak po prostu potrzebował kogoś, kto by go przytulił, pocieszył, jak mu coś nie wyjdzie, opieprzył jak zacznie fisiować, potrzebował kogoś, kto pokocha go za to jaki jest, a nie za to kim jest. Kogoś, kto nie będzie go traktował tak jak jego rodzice i laski wystające pod COS-em - jak maszynkę do zarabiania pieniędzy i miał kogoś takiego przy sobie i przez własną próżność pozwolił jej wyjechać. Nawet osławiony zaciesz niknął z jego twarzy - co tez nie było normalne. ( wyobrażacie sobie smutnego Morgiego???) Chłopacy zastanawiali się jak mu pomóc, ale w sumie poza Andreasem, nikt nie wiedział o co tak naprawdę chodzi.
*****************************
Po treningach w pokoju skoczków
Chłopaki - co się dzieje z Thomasem? zapytał zaniepokojony Alex - ale odpowiedziała mu cisza. Nie żeby nie wiedzieli - ale zakapować Morgiego do Alexa- powiedzieć mu, że jest zabujany i że przez własną głupotę stracił swoją miłość - NIE!!!!! Auci sami sobie poradzą. Nie będą Pointnerowi głowy zawracać takimi pierdołami.
Alex, czy w planie zawodów mamy Zakopane??? zapytał nagle Wolf. eee, nie raczej nie, a co - nie nic, tak tylko pytałem.
Andreas - chodź na moment - złapał go za ramię Wolfgang - dzwoń do Anki - niech ona siła sprowadzi Aśkę bo ja nie mogę patrzeć na Thomasa. Już dzwoniłem, ale nie odbiera - powiedział Kofi ( nic dziwnego, skoro dzwonił co dwie godziny,zapytać czy wszystko ok). Nie wiem jak mu pomóc - zamartwiał się Wolf - coś wymyślę - Andi poklepał Wolfa po plecach i poszedł w swoją stronę.
Tymczasem w Telfes
Asia , musisz wrócić, zadzwoń chociaż do niego , nie widzisz co się dzieje z Tomem, gazet nie czytasz - ta, bo to niby moja wina??? wkurzała się Aska - a co, może moja? Aśka, to Thomas trzymał cię przy zdrowych zmysłach po tej akcji z Rafałem - ja ci do dupy nakopię, zadzwoń chociaż do niego, maila mu wyślij cokolwiek Ania próbowała przekonać Asię, żeby ta skontaktowała się z Thomasem. Dobra, juz dobra , coś pomyślę, a w ogóle ty się kiedyś do Polski wybierasz?? Tak w tym tygodniu muszę wyciągnąć akt urodzenia i inne papiery - pogadamy jak przyjadę,możesz się juz pakować, wracasz ze mną do Austrii - mruknęła pod nosem, rozłączając telefon
Anka wysłała Andiemu eska " powiedz Thomasowi, że jak się nie ogarnie to mu tyłek skopię ;p" - po chwili dostała odpowiedź - ja mu sam tyłek skopię.
*******************************************************************************
Dzisiaj niestety króciutko - następny będzie już dłuższy.