Witam

Zapraszam do czytania i proszę zostaw coś po sobie(chociaż maluteńki komentarz). To dla mnie informacja, że wam się podoba(lub nie). Pozdrawiam. Tośka.
p.s wasze komentarze nie rzadko stanowią dla mnie insprację do dalszej historii.


zapraszam również na mojego drugiego bloga

http://austriapolicjaiskoczkowie.blogspot.com

http://rywalka.blogspot.com/p/fabua.html - kolejne


6.01.2012

60, Epilog.

Dwa miesiące później Koflerowie spotkali się w sądzie z Vicky i jej szefem. Materiał, który został zgomadzony w toku śłedztwa, ujawnił, że rzeczywiście przez nią rozpadło sie kilka innych związków. Zgłosili sie ludzie, których nikt by sie nie spodziewał, ale mniejsza o nazwiska. Upadła wiarygodność największego serwisu sportowego, Vic odpowiedziała za wszystko, dożywotnio straciła akredytacje na jakiekolwiek zawody, dodatkowo nałożono na nią zakaz zbliżania się do Koflera i jego rodziny na odległość mniejszą niż 200 m.
Ponadto serwis w ramach rekompensaty musiał wypłacić wszystkim poszkodowanym po trzydzieści tysięcy franków odszokodowania, co równało się jego bankrutctwu bo suma zamknęła w kwocie ok 500,000 franków, a reporterzy tegoż serwisu nie byli już mile widziani przez Fis.
Anka z Andreasem postanowili przekazać odszkodowanie, na fundację założoną przez Martina Schmita. Zgdonie stwierdzili, że na nic im te pieniądze, są nadal razem i to jest najważniejsze, że mały Mathias, nie stracił rodziny, a kasę od Vic mają w d... . Za ich przykładem poszli też inni.
Serwis sportowy opublikował oczywiście oficjalne przeprosiny we wszystkich wydaniach a Vic nawet publicznie, po jednym z konkursów przeprosiła za to co zrobiła, ale to już nie miało znaczenia.

Siedem miesięcy później, dokładnie 1 Stycznia, w dniu w którym Kofler wygrywał kolejny konkurs TCS, po osiemnastu godzinach porodu, na świat przyszedł kolejny syn Koflera, Max  Mati doprowadzał wszystkich do śmiechu , bo za każdym razem kiedy w telewizji transmitowali zawody, widząc skoczka w kasku Mannera, przykładał łapki do ekranu i po swojemu mówił " tata" niezależnie czy skakał Anderas, Martin czy inny Maner, wszyscy śmiali się, że mały ma poprostu wielu ojców.

Thomas został dumnym ojcem bliżniaków, Pawła i Kaśki i kiedy Austriacka prasa zastanawiała się, czemu w Austriateamie zapanował taki babyboom, skoczkowie, żeby zamknąć usta reporterom zgodzili się na wspólne zdjęcie ze swoimi dziećmi. Oczywiście ci, którzy mieli dzieci.
Ubrani w kombinezony, z pociechami na rękach zapozowali do plakatu, na którym został umieszczony napis.
" This is next generation " of the Austrian skijumpers.
Kristina zniknęła z życia Thomasa na stałe.
 Adasiowi urodziła się siostra,Gabi, a skoczkowie oddawali się nowemu hobby.
W przerwach między zawodami, spotykali się na wspołne spacery z dziećmi.
Chociaż przez jakiś czas byli w swoim zywiole.
****************************************************************
W końcu udało mi się zakończyć to opowiadanie, miało skończyć się inaczej, ale podjęłąm decyzję, że nie będę go bez sensu rozwlekać i ciągnąć na siłę. Dziękuję wszystkim którzy je czytali i zostawiali komentarze. Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca tej " bajki". Wasze komentarze były dla mnie niewykle ważne, ponieważ było to moje pierwsze opowiadanie więc stanowiły dla mnie drogowskaz w tym jak nalezy pisać, żebyście wy mieli jasnośc czytania, a ja przyjemność pisania.
p. s Tak latwo sie mnie nie pozbędziecie-,Druga strona bajki - zapraszam na prolog mojego nowego opowiadanka.

30.12.2011

59. Nie ma to jak kibice- zawsze pomogą.

Ania niepytając o pozwolenie, weszła do gabinetu Naczelnego, jednego z większych portali sportowych, który zatrudniał Vicky.
- A my chyba nie byliśmy umówieni? zapytał jakiś gruby facet.
-Nie, ale w Pana interesie leży, posłuchać tego co mam do powiedzenia. Anka bezczelnie rozsiadła się na krześle.
Rzuciła mu na biurko, wydrukowane maile z których jasno wynikało że laska mści się za odmowę , zdjęcia, do których Vic, dorobiła swoją historyjkę, i maile dotyczące innych skoczków i ich rodzin, okazało się, że to nie pierwszy jej numer tego typu, tylko tym razem uderzyła w niewłaściwą osobę.
- Słucham, co ma Pan do powiedzenia?
Facet wziął do ręki kartki i im bardziej się w nie zagłębiał, tym bardziej robił się blady. Nie miał pojęcia w jaki sposób jego redaktorka zdobywa materiały. Złapał za słuchawkę i połączył się ze swoją sekretarką.
- Zawołaj Vicky - wrzasnął do telefonu- NATYCHMIAST.
Kiedy sprawczyni zamieszania weszła do gabinetu szefa, zbladła widząc tam Ankę i jego minę.
- Co to jest?? warknął
- Spreparowane materiały z mojego laptopa. Koledzy jej męża, podpieprzyli mi laptopa, i huj wie co tam namieszali.
- To tez jest spreparowane??
Ania rozłożyła jakąś odręcznie napisaną kartkę i trzasnęła nia o stół.
" Johan, jak nie zrobisz tego co chcę, nie ożenisz się, nie dopuszczę do tego, twoja narzeczona dostanie BARDZO przekonujące dowody, że zdradziłeś ją jeszcze przed ślubem. Zastanów się czy warto? wiesz gdzie mnie znaleźć. Vic"
- Evensen cie olał, i tez mu w życiu namieszałaś? Anka nie dawała za wygraną
-Skąd to masz?? warknęła Vic. Ania zupełnie wytrąciła jej argumenty z ręki.
- Nie wszędzie jesteś lubiana, wbrew temu co ci się wydaje.
-Vicky, to twoje pismo??
- Nie!
- Nie?? Bierz kartkę i pisz jeszcze raz?? - szef Vicky zrozumiał w jakim położeniu go postawiła. Nie miał wyboru.
-No dobra, moje.
- A to?? pokazał ręką na papiery z kompa Vicky.
Ale ta stała tylko ze spuszczoną głową, nie mogąc wydusić z siebie słowa.
- To co?? Jutro sprostowanie na pierwszej stronie gazet i wszystkich wydań serwisu sportowego, ona znika spod skoczni i zapominamy o sprawie?? zapytała Anka.
-To nie takie proste - facet poczerwieniał, zapowietrzył się, chciał jeszcze coś powiedzieć.
Ania zebrała papiery z jego biurka
-Cóż, w takim razie widzimy się w sądzie, żegnam.
Wyszła, wsiadła w samochód i najkrótszą drogą pojechała do prawnika reprezentującego Austriackich skoczków.
Okazało się, że te papiery nie bardzo mogą być wykorzystane, bo pochodzą z kradzieży i chociaż Vicky odzyskała i laptopa i komórkę, na nic się zdały.
- Nic się nie da zrobić? nawet jeśli Katja zezna, w co ta baba ją wplątała.
-Zeznania Pani Katji na pewno bardzo pomogą, ale to trochę mało, ale gdyby nagłośnić sprawę, może zgłoszą się inni poszkodowani?
- W sumie, konkurencja będzie bardzo zainteresowana tymi papierami. - zaśmiała się Anka.
- Wiesz, że idziesz na wojnę z największym sportowym portalem? - zapytał prawnik.
- Wiem.
- Czyli mimo to składamy pozew?
- Oczywiście, że składamy.
- No dobra, ty płacisz, ty wymagasz.

Kiedy Ania wychodziła z kancelarii, ktoś złapał ją za ramię.
- czekaj.
-Czego jeszcze? Mało nam już krwi napsułaś.
-Wycofaj sprawę, jakoś się dogadamy.
Anka spojrzała zdziwiona i rozbawiona
- Słucham, jaja sobie robisz? Mieliście szansę z tego wybrnąć, teraz się odwal.
- Proszę - tego się Ania nie spodziewała.
- Słucham?? Ja chyba nie dosłyszałam?
- Proszę Cię, wycofaj sprawę.
- A to niby dlaczego?
- Napisze to sprostowanie, nawet publicznie was przeproszę, ale musisz to wycofać.
- Muszę? - ty chyba nie wiesz o czym mówisz. Grunt pod nogami zaczął ci się palić??
-Dobra, ile chcesz za wycofanie pozwu, piętnaście tysięcy, dwadzieścia?
Anka parsknęła
- Żałosna jesteś, dziewczynko, żałosna. Jak skrobałaś te wypociny nie zastanawiałaś się że niszczysz komuś zycie? A teraz chcesz żebym wycofała sprawę?
-Cześć Kochanie, co tu się dzieje, czego ona chce? - Andreas wychodził z treningu,widząc że Anka rozmawia z Vic, poszedł do nich, przytulając żonę do siebie.
-Wyobraź sobie, że zaproponowała mi kasę za wycofanie pozwu.
-Coo? Mowy nie ma. Za daleko się posunęłaś.
- Andreas błagam, wyleją mnie z pracy - Vic była naprawdę gotowa na wszystko
- Zatrudnisz się w burdelu, przynajmniej połączysz przyjemne z pożytecznym - sarknęła Ania.
- Ja o mało nie straciłem żony i syna, a teraz mam ci odpuścić, bo cię z pracy wyleją?? - Anka jeszcze nie widziała Koflera tak wkurzonego.
Andreas złapał Vic za ramię i warknął na nią.
- Słyszałaś co moja żona powiedziała? WIDZIMY SIĘ W SĄDZIE!!! A teraz spadaj, bo policję wezwę.
- Wiesz kochanie, nie będę się zniżać do jej poziomu, idziemy - Anka pociągnęła Kofiego za sobą.
- Jak masz do nas jeszcze jakąś sprawę, to nasz adwokat przyjmuje w pokoju nr. 5.
Ania z Andreasem odeszli kawałek, ale za chwilę znowu ktos ich zatrzymał. Myślał, że to Vic, odwrócili się wściekli.
-Czego jeszcze?? O przepraszam - Andreas stanął ja wryty - przepraszam,myślałem, że to...
- Że to Vicky? My właśnie w jej sprawie. Słyszałam, że Państwo założyliście jej sprawę?
Przed nimi stali jacyś obcy ludzie, chłopak z dziewczyną.
-???? Tak, a o co chodzi, bo jeśli o jej wycofanie, to mowy nie ma.
- Niee, ale to chyba się przyda, byliśmy na tym konkursie i nagraliśmy to przypadkiem,przepraszamy, że dopiero teraz, ale ciężko do Państwa trafić.
Chłopak wyjął z kieszeni telefon i włączył nagranie.
Anka z Andreasem stali zszokowani, chłopak kibicując Norwegom przez przypadek nagrał jak Vicky grozi Koflerowi, że jeślii ten nie pójdzie z nią do łóżka, zniszczy mu życie.
- Naszemu kuzynowi też rozpieprzyła związek, proszę jej nie odpuszczać.
-Pójdą Państwo z nami do adwokata? my nie możemy tego przynieść, bo sąd to zakwestionuje.
- Oczywiście, w sumie po to przyjechaliśmy.
Prokuratura zabezpieczyła nagranie z telefonu, a do adwokata zgłaszali się też inni skoczkowie, którym Vicky w zyciu namieszała,chociaż raz paplanie Fettnera na coś się przydało.

Dwie godziny później.
- Boże, Andreas, przepraszam, nie wiem co mnie napadło, nie mam pojęcia dlaczego uwierzyłam w ten stek bzdur. Ania przytuliła się do pleców stojącego przy oknie sypialni  Andreasa. Ale Kofler rozplótł jej ręce ze swojego brzucha.
- Kochanie wiem, że jest ci przykro, co mam zrobić, żebyś się nie gniewał??
Odwrócił się rozbawiony.
-Hm, pomyślmy, podobno zaniedbała Pani ostatnio swoje małżeńskie obowiązki pani Kofler - pogłaskał ja po twarzy.
-Hm, tak Pan myśli??
-No, ale jak będziesz grzeczną i posłuszną żoną,to może twój mąż okaże się wspałomyślnym facetem i zapomni, że mu nie ufałaś.
-Oj, to było cudownie, zrobię wszystko, żeby o tym zapomniał, .
-O ile znam Pani męża, Pani Kofler, a znam bardzo dobrze, to jak się Pani baaaardzo postara, to może, może, Andreas, to mądry, rozsądny facet, rozumie, że miałaś prawo się wkurzyć.
-To dobrze, ale co teraz?
- Chyba możemy coś na to poradzić - spojrzał na nią i pociągnął za troczek sukienki w którą była ubrana.
Anka przytuliła się do niego.
-Mówisz, bardzo grzeczna?? pocałowała go.
- ale tylko bardzo?? znów go pocałowała - czy bardzo, bardzo?? Ania zaczęła odpinać guziki jego koszuli i z każdym bardzo, składała pocałunek na klatce Kofiego.
-Bo ja bym wolała być niegrzeczna, ale jeśli mąż sobie zażyczy, to będę grzeczna.
Kofler przytulił ją do  siebie.
- To ja cie wolę baaaaardzo niegrzeczną.
- Kocham cię wariacie.
 Ale Andreas zamiast od powiedzieć, zaczął nadrabiać czas stracony przez Vicky.

24.12.2011

58.Zaufanie zaufaniem, pewność pewnością.

Ania wróciła do domu, już nie tak pewna swoich racji. A co jeśli sie pomyliła? Jak spojrzy w oczy Andiemu, jesli ten artykuł okaże sie nieprawdą? Andreas nigdy wcześniej jej nie okłamywał, nie raz przecież wtuleni w siebie czytali maile od fanek, w których to albo laski przedstawiały swoje fanatzje z Kofim w roli głownej i zasmiewali sie przy tym do łez, albo znajdowały sie treści typu, gratylujemy kolejnego zwycięstwa, ciesyzmy sie twoim szczęsciem i takie tam. Czemu teraz miałby kłamać?
Zastała męża w garazu, grzebiącego pod maską.
-Andreas, spójrz mi w oczy i powiedz, że ten artykuł, to nieprawda.
Zaskoczony Kofler wyciągnął głowę spod maski. Ich spojrzenia spotkały się. Anka bardzo bacznie obserwowała jego reakcję. Andi podszedł do niej, wgapił w nia te swoje zielone patrzałki.
-Nie zdradziłem cię.
Jego wzrok był taki ciepły, źrenice nie wykonały żadnego ruchu, ani sie nie zwężyły ani nie rozszerzyły, Andreas był spokojny, opanowany i patrzył jej prosto w oczy. Nic w jego zachowaniu nie wskazywało na to że kłamał.
-Dorwę Vicky i za wszystko nam zapłaci. Obiecuję. Tym razem jej nie odpuszczę, za daleko sie posunęła.
- Jeśli kiedykolwiek się dowiem, że kłamałeś...
- Nie dowiesz się, bo nie kłamałem - przerwał jej Kolfer.
Ania przytuliła go do siebie. Przełamała się i postanowiła ten jeden jedyny raz zawalczyć o faceta. Swojego faceta.
- Wierzę ci - spojrzała mu w oczy - przepraszam, nie wiem co mnie napadło.
Andreas przycisnął ja mocno do siebie.
-Kocham cię, zazdrośnico.
Ania przytuliła sie do niego, wiedziała, że jedno jej słowo i Andreas skończy karierę,odstawi narty i wróci do domu. Nie raz jej to powtarzał, że skoki nie są dla niego najważniejsze i jeśli ona ma przez to cierpieć to on przestanie skakać. Ale czy miała prawo tego od niego wymagać??
Kilka dni później oboje podjęli decyzję, że Kofer wróci na rozbieg.
-Kochanie, jesteś pewna, wiesz, że w kazdej chwili mogę zakończyć karierę.
-Zakończysz, jak sam będziesz tego chciał, ja nie mogę od ciebie tego wymagać, to musi być twoja decyzja,tylko twoja.

Dwa miesiące później. Innsbruck.
Ania stała pod skocznią,z siostrą Anderasa, czuła na sobie spojrzenia typu " naiwna poleczka". Wierzyła Kofiemu, choć nadal nie miała pewności, czy dobrze robi.
-Przepraszam. Pani Anna Kofler??
Odwróciła się zdziwiona. Przed nia stała, jakaś kobieta. Skądś znała jej twarz.
-Tak, o co chodzi??
- Jestem Katja, Katja Masterson, możemy chwilkę porozmawiać?
- Ma Pani tupet,Pani Masterson.Najpierw zaciąga Pani mojego męża do łóżka, a teraz chce ze mną rozmawiać?? Sprawę ewentualnych alimentów, proszę omówić z Andreasem.
-Yeee, nie o tym chciałam rozmawiać. Rozumiem Pani rozgoryczenie, ale prosze mi poświęcić chwilę. To ważne. Przyleciałam specjanie z Finlandii. Bardzo proszę. Tylko chwilkę.
-Dobrze chodźmy.
Ania oddaliła się z tą dziwną kobietą, do pobliskiej kawiarni.
- Napije się Pani czegoś??
-Yeee, nie dziękuję. Chciałam tylko powiedzieć, że między mną a Pani mężem do niczego nie doszło, proszę nie wierzyć w ten artykuł, Vic zrobi wszystko żeby postawić na swoim.
-Słucham?? Ania nie wierzyła własnym uszom
-Andreas bardzo dosadnie, może nawet zbyt dosadnie, dał jej do zrozumienia, że nie pójdzie z nią do łóżka, bo kocha żonę i ...
- on Pani kazał tu przyjść??
-Nie, Andreas nie ma pojęcia że tu jestem, wtedy staliśmy na ulicy i rozmawialiśmy, przekrzywił tylko głowę, bo mu słońce w oczy zaświeciło i z tyłu mogło to wyglądac jakbyśmy sie całowali. Vic, pstrykała wszystko i wszystkich, to maniaczka, a ponieważ Pani mąz upokorzył ją, postanowiła się zemścić i do tego zdjęcia dorobiła własna historię. Mój związek sie rozpadł, ale wiem, że Państwo macie małe dziecko, proszę tego nie niszczyć, proszę nie dać jej tej satysfakcji.
-Zaraz, zaraz, próbuje mi Pani wmówić, że ta redaktoreczka odgrywa się na Andreasie, bo jej nie przeleciał??
-Tak, dokładnie tak.
-Nie, to jest jakiś hardcore, - Ania siedziała zaskoczona. Dotarło do niej, jak bardzo sie pomyliła.
-Dziękuję. Powiedizała. wiem ile musiała Panią kosztować ta rozmowa.
Dziewczyna wyciągnęła rękę.
- E tam, żadna Pani. Katja jestem.
- Ania, miło mi. Jeszcze raz dzięki.

Do dziewczyn podszedł Thomas
-yyy,eee, Ania mogę cie prosić na moment, musisz coś zobaczyć.
-Ee, Thomas , to jest...
-Wiem, kto to jest - Morgi z nieukrywaną wrogością wgapił oczy w Katję.
-Coo?? Jak to??
-A tak to. Miesiąc po konkursie w Kussamo, podeszła do mnie na ulicy, błagała, żeby ją z Tobą skontaktować, bo niby miała coś waznego do powiedzenia.
-A nie skontaktowałeś nas bo????
-bo?? Chyba dość już namieszała.
-Thomas, gamoniu jeden?? Wiesz po co Katja chciała się ze mną skontaktować?? Katja powiedz mu.
Dziewczyna powtórzyła Morgensternowi, to co powiedziała Ani.
- Rany, Anka, przepraszam, myślałem, że ona....... , Boże ale ze mnie kretyn. Thomas złapał się za głowę.
- Co mi chciałes pokazać.
Thomas pokazął jej jakąs kartkę z wydrukowanym mailem.
" cześć, mam bombę, gazeta sporo na tym zarobi, ucierpią niewinne osoby, ale nie ważne. kofer sam sobie załużył, mógł byc grzeczny, a nie ściemniać, że kocha żonę i takie tam. Wiesz, że mi sie nie odmawia. Masz fotkę i atrykuł, wrzuć na pierwszą stronę. " wysłane na adres redakcji.
- Skąd to masz?
- Maniek, podtentegował Vic laptopa, jak go dokładnie przejrezliśmy, znaleźliśmy jeszcze lika takich maili.
Anka przeglądała te katrtki z niedowierzaniem.
-Cóż, Panna Vicky, chyba za długo była redaktorka serwisu sportowego.
- Thomas, która to?
Morgi niepewenie wskazał stojącą przy rozbiegu dziewczynę z aparatem.
- Poczekajcie tu.
Ania przedostała sie pod rozbieg.
-Chyba mamy sobie cos do wyjaśnienia?? Bezczelnie zaczęła rozmowę.
Blondynka odwróciła głowę.
- Aleś ty naiwna - sarknęła - nie mów, że mężuś cię przebłagał, żebyś wróciła. Ciekawe co on w tobie widzi.
-Pewnie to czego ty nigdy mu nie dasz?? Aż tak zabolała jego odmowa, że postanowiłaś rozpieprzyć nam małzęństwo.
Vicky parsknęła śmiechem, nieświadoma tego, że Michael Hayboeck złamał hasło do jej poczty i wyciągnął z niej cała zawrtość.
- Zaraz,czekaj jak to było " Kofler sam sobie załużył, mógł byc grzeczny, a nie ściemniać, że kocha żonę i takie tam. Wiesz, że mi sie nie odmawia".
Vicky zbladła.
- rób zdjęcia póki możesz, to twoje ostatnie chwile pod skocznią, nie daruję ci tego. Nigdy więcej nie zblizysz sie do skoczni. Obiecuję. A i jeszcze jedno.
Anka strzeliła jej w twarz.
-Wolę być naiwną żoną niż taką podłą suką.
Ania wróciła do Thomasa i Katji, zostawiając zaskoczoną Vicky samą sobie.
-co ty kominujesz? zapytał zaskoczony Morgi. Ania raz tylko tak się zachowała, Jak nie mógł się pozbyć Kristiny. Unikała przemocy i kłotni. z wiadomych przyczyn. Ale teraz, była bardzo bojowo nastawiona.
-Cóż. Kto słowem wojuje od słowa ginie. Thomas pozycz laptopa.
Anka wygrzebała z sieci nazwisko i adres naczelnego Vicky, i innych większych serwisów sportowych.
- Chciała wojny. To ją ma. Nigdy więcej nie wyciągnie rąk, po nieswojego faceta. NIGDY!!!!!!

20.12.2011

57. Rozterki

Rano Anka bez słowa wyszła z domu, wsiadła w samochód i pojechała przed siebie, zostawiając Mattiego pod opieką ojca. Jeździła po mieście bez celu i bez sensu. Myślała, co dalej z jej małżeństwem, jak rozwiązać kwestię opieki nad Matthiasem, nie może przecie z ograniczać Koflerowi praw do widywania syna. Przez jej głowę przemknęła nawet myśl ROZWÓD. Andreas skrzywdził ją najgorzej jak było można, zawiódł ją i Matthiasa, nie potrafiła sobie z tym poradzić, ale z drugiej strony?? Ania zawsze wiedziała kiedy Kofi próbował jej ściemniać, kiedyś zażartował nawet, że ona ma na wyposażeniu wykrywacz kłamstw, a ten jak na złość uparcie milczał, nie dając nawet najmniejszych oznak, że Kofler może kłamać. Czyżby aż tak bardzo się pomyliła???? Uwierzyła jakiejś obcej babie, chociaż kilka miesięcy wcześniej parsknęła by śmiechem,nazwała ten artykuł stekiem bzdur i uśmiała się do łez. Ilez to razy czytała, że Andreas Kofler to, Andreas Kofler tamto, prasa zawsze wiedziała swoje. Dlaczego ten artykuł miał byc inny od pozostałych??
Coś nie dawało jej spokoju. A jeśli Andi nie kłamał???
W sumie wychodząc za niego była przygotowana na różne ataki prasowe, nie raz czytała różne bzdury wypisywane na temat skoczków, tylko po to, żeby gazeta zwiększyła nakład. Ale dlaczego Kofler wrócił do domu i kaja się przed nią, gdyby to była nie prawda roześmiałby się tylko, wrzucił gazetę do śmieci i został na zawodach? Czyżby czuł się winny?? Nie wiedziała co ma myśleć, kochała go, chciała mu wierzyć. 
Z jednej strony cieszyła się że Kofi jest w domu, tęskniła za nim, a dzięki temu, że wrócił, mogła trochę odpocząć, ale z drugiej strony, kiedy tylko próbował się do niej zbliżyć , odsuwała się.  Z zamysłu wyrwał ja telefon.
-Ania?? Co się z Tobą dzieje?
- Yee, cześć Asik, wszystko ok?? potrzebowałam trochę pobyć sama. Stało się coś?
-W sumie nie. Ale Andi juz chyba ze dwadzieścia razy do mnie dzwonił, wyszłaś rano bez słowa. Nie odbierasz telefonu, wszystko w porządku, chcesz pogadać??
- Sama nie wiem.
-Czyli chcesz. Gdzie jesteś??
- Nie daleko. Wsiadłam w auto i jechałam przed siebie.
-To wbijaj do mnie.
Kilkanaście minut później czerwone terenowe Subaru zaparkowało na podjeździe.
Aśka otwierając drzwi, złapała się za głowę.
-Rany Boskie, co się stało. Wyglądasz jakby cię z krzyża zdjęli.
Anka spojrzała załzawionymi oczami na przyjaciółkę.
- Aśka, co ja mam zrobić??
Asia przytuliła ją do siebie.
- Siadaj pogadamy.
-Ania, ja nie wierzę w ten artykuł, sama zobacz, ta dziewczyna miała już kilka spraw o zniesławienie. Poszperałam trochę w necie.
- Rany, jaka ona jest wstrętna - Anka skrzywiła się na widok zdjęcia Vic.
- Asia, co ja mam robić. Chcę wierzyc Andreasowi, ale z drugiej strony, on się nigdy tak nie zachowywał, nie wrócił by do domu, gdyby nic nie zaszło.
- Ale ty jesteś głuptas - zaśmiała się Asia. Wrócił bo tęsknił, bo was kocha, nie dlatego, że ma coś na sumieniu.
- Aśka, ja muszę się spotkać z tą dziewczyną, z tą która napisała ten artykuł.
Asia zamarła.
- Co ty kombinujesz??
-Po prostu, muszę z nią pogadać. Pomożesz mi?.
-A ty musisz tak głupio pytać? Pewnie, że tak.

18.11.2011

56. Gdzie Morgi nie może, Fettner pomoże.

Anka przepłakała całą noc, a Kofler spędził ją na kanapie w salonie, cierpiąc,przez to, że jego żona płakała przez niego, a on nie może jej tego wyjaśnić. Nie miał pojęcia o co chodzi z tym artykułem, nie spał, ani nie całował się z żadna fanką i jaka VIC zrobiła to zdjęcie??? Fakt, jedna z redaktorek serwisu sportowego próbowała go zaciągnąć do łóżka, a kiedy stanowczo odmówił, zagroziła, że zniszczy mu życie, ale chyba nie byłaby do tego zdolna??? A może??
Od dawna wiadomo, że panna owa ostrzy sobie ząbki na chłopaków z Austria Teamu i zrobi wszystko, żeby ich mieć. Ale jak ma to wyjaśnić skoro wyjechał z zawodów?? Myślał, myślał i wymyślił. Odczeka do zawodów w Innsbrucku, pomoże Ani w opiece nad Mattim, bo żona jest przemęczona i dlatego też wszystko ją drażni, więc niech odpocznie, odeśpi, on się zajmie ich dzieckiem. Pojedzie tylko na zawody do Innsbrucka, dorwie tą całą VIC i wyjaśni cała sytuację.
Z salonu miał bliżej do małego więc wyłączył elektroniczną nianię, żeby Ania mogła się wyspać, a ponieważ mały często się wybudzał i popłakiwał, usiadł przy jego łóżeczku, i tam w końcu zasnął.
Rano kiedy Ania otworzyła oczy, śniadanie stało na stole, mały był nakarmiony, przebrany,bawił się w kojcu.
- Kawy?? zapytał Andreas.
-Nie,dziękuję, sama sobie zrobię- sarknęła.
- Możemy porozmawiać??
- Chyba nie mamy o czym?? Dla mnie wszystko już jest jasne.
- Ale dla mnie nie. Nie wiem skąd to się wzięło w gazecie ale obiecuję ci że to wyjaśnię.
Ania spojrzała obojętnie i wzdrygnęła tylko ramionami. Wzięła kubek z kawą i poszła do małego.
W domu Koflerów nastały ciche dni. Żona nie odzywa się do niego, więcej niż to jest konieczne.
Do kuchni weszła Asia, spała u nich bo Thomas zabiłby Kofiego, gdyby puścił ją do domu w nocy.
- Wiesz Kofi, nie spodziewałam się tego po tobie.
-Asia, ty też przeciwko mnie?? Jak mam wam udowodnić, że nie wiem o co chodzi. Andreas ukrył głowę w rękach.
- Ja naprawdę z nią tylko rozmawiałem. Nie mogę przecież olewać fanów.
- A ta VIC??
- A daj spokój, napompowany silikonem, obleśny,pusty, plastik, bllleeeee, fuj, kijem bym jej nie ruszył. - skrzywił się Kofi wspominając propozycję Panny Vic i wzdrygnął się. - chciała mnie do łóżka zaciągnąć , owszem, ale chyba musiałbym się wcześniej uchlać, naćpać, łyknąć pigułkę gwałtu i włączyć czyściciela wspomnień. FUUUUUUJJJJJJJJJ, BLLLLLLEEEEEEE. Sama zobacz.
Kofler odpalił stojącego na stole w salonie laptopa pokazując Asi swoją niedoszłą kochankę.
- Yeee, co ona ma z tymi ustami, Wygląda jakby ja pszczoła ugryzła?? sarknęła Aśka
- No właśnie, sama widzisz, miałbym to - pokazał palcem na jedną z fotografii Anki - wymienić na to??? W ŻYCIU!!!!!!.
- Co teraz zrobisz??
- Na razie pobędę trochę w domu, a jak chłopacy zjadą do Austrii na zawody to do nich dołączę.
Asia z Koflerem siedzieli w kuchni a tym czasem w Kuusamo.
- Thomas, ja wiem o co chodziło z tą zdradą Koflera, zobacz. - Maniek wpadł z impetem do pokoju skoczków, w ręku trzymał laptopa i jakiś telefon.
- Jak cos to mnie tu nie ma- wrzasnął i kiedy ktoś zapukał do drzwi schował się pod łóżko
- a tego co?? Thomas popukał się w czoło.
- Nie wiem, on zawsze był dziwny- sarknął Gregor otwierając drzwi.
- Yeee, ty tu czego?? skrzywił się widząc stojącą przed nim redaktorkę żabioustą.
- Wasz kumpel wyrwał mi laptopa i wbiegał tu, widziałam , chciałabym go odzyskać.
- Laptopa czy kumpla?? warknął Thomas
- Najlepiej i jedno i drugie- Vic juz chciała wejść do pokoju kiedy w Thomasie uruchomiła się żyłka policjanta.
- dokąd?? zagrodził jej drogę - a nakaz masz??
- Jaki nakaz?- zdziwiła się.
- Jak to jaki?? chcesz przeszukać pokój Austria Teamu bez nakazu prokuratora?? mowy nie ma, wróć jak będziesz miała nakaz. - zatrzasnął jej drzwi przed nosem.
- Dobra młody wyłaź, juz jej nie ma - rzucił do Mańka kurczowo trzymającego się szczebelek od spodu łóżka.
- a teraz od początku, o co kaman i czemu ta baba cie goniła??
-Bo ja tak sobie pomyślałem ( oo, to cos nowego), że jedyna VIC jaka ma akredytację na zawody,to właśnie ona i że w tym laptopie na pewno coś znajdziemy, coś co pomoże Kofiemu. Łażę koło skoczni, patrzę ,idzie z ta swoją czarna walizeczką, to założyłem bandamkę na twarz, naciągnąłem czapkę na czoło i dawaj z nią. Wyrwałem jej laptopa i komórkę i przyleciałem tutaj.
Thomas z Gregorem pokładali się ze śmiechu.
- Oj Maniek, ty jednak dobry chłopak jesteś - poklepał go po ramieniu Morgi.
- No to panowie do dzieła, przejrzyjmy zapiski Vicky, zanim tu wróci z nakazem - zaśmiał się Gregor.
- Ej, spoko, jeśli będzie chciała go załatwić, to mamy czas. Najpierw musi zgłosić kradzież, wnieść sprawę do sądu i takie tam, o fffuuujjjjjjjj  - skrzywił się Morgi widząc roznegliżowane zdjęcia Panny Vic.
- Weź daj te fotki, wrzucę je do siebie, tak na wszelki wypadek - Gregor podpiął się przez usb do swojego laptopa. Jak coś to będzie trzymać język za ząbkami, nie??? - uśmiechnął się szeroko.
- Ej patrzcie, mam, słuchajcie - rzucił nagle Thomas.

13.11.2011

55. Ufaj mężowi swemu.

Thomas ponowił oświadczyny i tym razem został przyjęty, wakacje spędzili z Asią na Maderze i wrócili zakochani, opaleni, szczęsliwi. Morgi wrócił na skocznię i pomału wraca do dawnej formy.

Pół roku poźniej.
Anka siedziała w domu , nosząc Mattiego na rękach, mały chorował, a jego ojciec szlajał się po wszystkich możliwych i niemożliwych skoczniach świata.
W pewnej chwili, zwróciła uwagę na artykuł relacjonujący wydarzenia w Kussamo. Zaczęła czytać, ale im bardziej zagłębiała się w treść artykułu, tym bardziej czuła, jak jej życie kawałek po kawałku pada w gruzy.
" Żona, skoczka, Andreasa Koflera przebywa w domu z chorym półrocznym  dzieckiem, a jego samego w tym czasie przyłapano, jak zabawiałł się z jedną z fanek po wygranym konkursie. " Artykuł opatrzony był oczywiście stosowną fotografią.
Szczęście, że Ania zdążyła uspać małego i położyć go do łóżka bo z pewnością upuściłaby go na podłogę, a tak oberwała gazeta. Usiadła zszokowana na łóżku. Czytała artykuł po raz drugi i trzeci, aż poczuła, że ktoś wyciąga jej gazetę z rąk i mocno przytula.
- Ania, już wiesz?? zapytała Asia. Dziewczyna jechała prawie dwieście kilometrów, żeby być teraz w Telfes i mimo iz sama nosiła pod sercem dziecko Thomasa, to właśnie ona zachowywała teraz zdrowy rozsądek.
-Kochanie, ja w to nie wierzę, Ania, spójrz na mnie, to niemożliwie, Andreas cię kocha, nie zrobił by tego. Próbowała uspokoić zrozpaczoną przyjaciółkę.
Anka kiwała się na łóżku, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa, ale nie musiała, jedno spojrzenie i Aśka wiedziała, że poukładane życie przyjaciółki właśnie się rozpadło.
- Anuś, spójrz na mnie, ja w to nie wierzę, nie wierzę rozumiesz. To na pewno nie jest prawda.

W tym samym czasie, w Kussamo.
-Kofler, natychmiast do mnie - wrzasnął Point ner.
- Możesz mi to wytłumaczyć??? rzucił mu tą samą gazetę, którą przed chwilą czytała jego żona.
Andreas zbladł.
-Ale, jak, ja , nic, ja, nie - bąkał zszokowany- ja z tym nie mam nic wspólnego. Rany Boskie, skąd to się wzięło w gazecie, ja z nia rozmawiałem, fakt, ale nic więcej, nic. Zarzekał się skoczek.
-Rany Boskie, mam nadzieję że Anka nie czytała tej gazety. Alex ja musze jechać do domu. i to zaraz. 
Thomas w tym czasie dzwonił do Asi, wiedział, że ta sytuacja może odbić się na zdrowiu jego narzeczonej, bo ta nie zostawi teraz przyjaciólki samej. Nie w takiej chwili.
-Asik, Andreas tego nie zrobił, znam go. Kocha Ankę i nie zdradziłby jej. To jakieś nie porozumienie.
Zresztą właśnie się pakuje i wraca do domu. Wiesz, że żona i dziecko są dla niego najważniejsze. Nic,poza nimi się nie liczy.
- Nie wiem, Thomas, cały świat obiegło to zdjęcie. I ten artykuł. Ta dziennikarka nie przebierała w słowach. A skąd w takim razie to zdjęcie.??
- Nie wiem kochanie. ALe Kofi na pewno nie całował sie z tą laską. Całymi dnaimi wgapiał się maśłanym wzrokiem w zdjęcia Anki i małego, ciągle oglądął filmiki które mu przysyłała, po kilkanaście razy dziennie. Zwariować od tego można.
- Boże Thomas, ja nie wiem co mam zrobić. Anka siedzi na łóżku kiwa się w przód i w tył, i ma takie smutne oczy, takie puste, aż mi sie srece karje jak na nia patrzę.
- Skarbie, bądź przy niej. Potrzebuje cię, ale uważaj na siebie. kocham cię słońce.
Thomas, rozłączył rozmowę bo do pokoju wszedł zamrtwiony Kofi.
- Chyba już wie, nie mogę się dodzwonić. Boże, ja nie mam pojęcia, skąd to się wzięło w gazecie. Matko Thomas, co ja mam robić?? samolot mam dopiero za trzy godziny. zwariuje do tego czasu.

Kilka godzin poźniej.
Anderas wpadł do domu, całą drogę myślał co jej powie, ale widząc oczy żony, takie smutne, puste,bez wyrazu, zapomiał języka w gębie. Siedziała na łóżku, nieobecna, zapłakana, z zapuchniętymi oczami.
- Jak mogłes?? zapytała
- Kochanie, ja, to, nie. Ja się nie całowałem z tą dziewczyną. Matko Boska, kochanie - Andreas klęknął przy łóżku- przed ołtarzem ci przysięgałem, myślisz, że dla mnie to nic nie znaczyło??? Pamiętasz?
- taa, odpowiedziałą smutnym głosem -Miłość, wierność i uczciwość małżeńską, na pół roku ci wystarczyło.
Andreas próbował przytulić żonę, ale odepchnęłą go.
- Spakój swoje rzeczy i wynoś się.
- Ale.., kochanie.
- Albo nie, ja sie spakuję. Wracam do Polski. I nie jedź za mną.
Anka jak robot wstała z łóżka, wyjęła z szafy walizkę i zaczęłą pakować do niej rzeczy swoje i małego.
-Kochanie, nigdzie nie pojedziesz, ja naprawdę nic, musisz mi uwierzyć - Kofler zaczął rozpakowywać walizkę żony.
- A to?? - Anka pokazała na gazetę -Jak mam ci uwierzyć, jeszcze byłeś na tyle głupi, że jakaś VIC, zdjęcie wam zrobiła. Zostaw mnie w spokoju. Nie dotykaj mnie. Wynoś się. Wyjdź stąd. Anka wypchnęła go z pokoju, zamknęła dzrwi i z głośnym szlochaniem rzuciła się na łóżko.

12.10.2011

54. Matthias Kofler

"Aśka, wpadacie do nas, odebrałam dyplom zakończenia szkoły i robię imprezkę". Asia pokazała Thomasowi wyświetlacz, hm, no cóż, chyba nie mamy wyboru - idę się przebrać, nie pojadę w dresie.


Podczas imprezy Anka odciągnęła Aśkę na bok.
- Asik, zostaniesz w Austrii, prawda?? 
- Nie wiem. 
- Zostaniesz - Ania uśmiechnęła się przebiegle. 
- Jak się pobierzemy z Andim, otwieram tu salon, będę potrzebowała fryzjerki. 
- Andreas wie,że chcesz wrócić do pracy?? - zaśmiała się Aśka.

- Jeszcze nie. 
- Umiesz przekonywać, dzięki. 
Aśka spojrzała w stronę Thomasa
- nie zostawię go tej szmacie. 
- No w końcu. 
Kiedy Asia zniknęła w drugim pokoju Ania wyciągnęła Thomasa  do ogrodu
- Chcesz, żeby Asia została w Austrii??
- Pewnie, ale nie wiem, czy się zgodzi?? 
- Spróbuj -Anka uśmiechnęła się znacząco
- Pewna jesteś. 
- Pewna.
- Dzięki, kochana jesteś.


Trzy miesiące później
Anka z Kofim byli już po ślubie,ale zamiast pałacu był mały kościółek, cała Ani rodzina przyjechała do Austrii, żeby młodzi nie musieli telepać się do Polski. Gregor z Sandrą tez się pobrali. Niestety, krótko po ślubie obaj panowie musieli wyjechać na zawody. 
- Matko, Gregor, ja niedługo ojcem zostanę. Uśmiech nie schodził z ust Koflera
- Nie ciesz się tak - sarknął Schlieri, pomny tego jak bardzo mały Adaś nie dawał mu w nocy spać.


Kilka dni później Koflera obudziło pikanie. 
- Kurde, co tak rano?? Spać ktoś nie może. 
- Hallo? Hallo?? 
Spojrzał zdziwiony. aaa to esemes. 
Nacisnął czytaj i zobaczył na wyświetlaczu noworodka. 
" cześć Tatusiu" 
Kofler najzwyczajniej w świecie rozpłakał się. 
- Syyyynnnnnn, - rozdarł się jak głupi, budząc wszystkich wokoło. 
_ czego drzesz michę, odbiło ci?? - sarknął Wolf. 
- nooo, syn mi się urodził. 
- no tak, to mogło ci odbić - parsknął wstając z łóżka. 
- Gratulacje tatusiu. A jak twoja żona?? 
- O kurde,?? zapomniałem zapytać, sorki zaraz wrócę.
Andreas wyszedł z domku skoczków uchachany na maxa. Nawet Norwedzy nie byli mu w stanie dziś popsuć humoru. 
- no stary gratulacje - Thomas oświecony przez Aśkę, ze Koflerowe dziecię kilka godzin temu przyszło na świat, postanowił naprędce skręcić kumplowi jakąś imprezkę. Porozsyłał esemesy, do wszystkich skoczków, którzy obecnie znajdowali się w miejscowości. 
Kofler poleciał do najbliższego otwartego punktu ksero, wydrukował zdjęcie małego i chwalił się każdemu kogo tylko spotkał.  
- Kofler, pogięło cię ? wrzasnął na niego Pointner 
- Co to za zgromadzenie?? 
- Yyy, a bo ty nic nie wiesz. 
Anderas złapał Pointnera w pół i zakręcił się z nim śmiejąc od ucha do ucha. 
- ojcem zostałem, syn mi się urodził.
Alex spojrzał rozbawiony
- To co ty tu jeszcze robisz??? 
- chłopaki, zbierajcie się, jedziemy z Koflerem, żeby nam chłopak z nadmiaru szczęścia nie odkitował po drodze. 
- A zawody?? zapytali chłopacy,patrząc po sobie. 
- E tam, zawody - machnął ręką Alex wprawiając chłopaków w osłupienie. (świat się kończy, Pointner zrezygnował z zawodów??)
- zresztą w takim stanie i tak bym was nie puścił na rozbieg. 
- no już, już, pospieszcie się.
 Godzinę później cała ekipa siedziała w szpitalu. 
- Kofler, buty i fartuch, jak ty chcesz na salę wejść?? - krzyknął za nim Loitzl. 
- zwariował chłopak do reszty - zaśmiał się. 
Kilka minut później Andreas wyszedł z sali, trzymając małego na rękach. 
- To mój synuś Matthias - wyszczerzył się do kumpli. 
- A do mamy wogóle dzwoniłeś?? zaśmiała się Aśka. 
- o cholera!!! zupełnie zapomniałem. 
- daj, potrzymam go, a ty zadzwoń - Asia wzięła z rąk Kofiego małego Mattiego. 
- Jaki słodziak- rozczulił się Morgi, czując, że mała rączka Matthiasa owinęła się wokół jego palca. 
*************************************************
wiem, że długo mi zajęło opublikowanie tego rozdziału ale nie mogę pisać trzech opowiadań na raz. Postaram się w najbliższym czasie nadrobić zaległości.

12.09.2011

53, Powrót do domu

Andreas nie był szczęśliwy, że Anka tłukła się przez pół świata w piątym miesiącu ciąży, ale wiedział, że wybijanie jej tego z głowy mogło odnieść odwrotny efekt. Jego ciężarówka (jak ją pieszczotliwie nazywał- oczywiście mając pewność że tego nie słyszy) miała ostatnio dziwną przypadłość - strasznie się fochała, a Andi nie wiedział, czy to przez ciążę, czy tak po prostu. Odebrał więc dziewczyny z lotniska i przywiózł do szpitala. Anka źle się czuła (32 godziny w jednej pozycji w zamkniętej puszcze kilka kilometrów nad ziemią) więc prawie siłą wpakował ja do łóżka w hotelu w którym się zatrzymali. Asia przez kila godzin siedziała przy łóżku Thomasa, jego stan był ciężki i nie wybaczyła by sobie, gdyby jej tu nie było, miała wyrzuty sumienia, wiedziała, że gdyby nie dała się Kryśce Thomas nie leżałby teraz w szpitalu.

Tydzień później
 
Asia?? co się stało, gdzie ja jestem?? - Thomas nagle otworzył oczy patrząc na dziewczynę siedzącą przy jego łóżku z książką w ręku.   
Boże,Thomas, ty żyjesz, nic ci nie jest???Asia rzuciła mu się na szyję, szczęśliwa, że Morgi w końcu się obudził. 
Opowiedziała mu wszystko, włącznie z tym, że reszta jego przyjaciół musiała wracać do hotelu, (chociaż najchętniej zaczęli by okupować szpital) . Nie było sensu, żeby tyle osób siedziało przy jego łóżku, lekarze nie chcieli się zgodzić, więc doszli do wniosku, że Asia będzie najwłaściwszą osobą, do zostania przy Thomasie. To właśnie ją powinien zobaczyć kiedy otworzy oczy.
Miałem dziwny sen - zaczął Thomas - śniło mi się, że jestem gdzieś w lesie, otaczają mnie jakieś zwierzęta, gadający lew, jakaś biała królowa i dziwne dzieciaki - ciekawe co to może oznaczać?? - cieszę się, że jesteś.  Uśmiechnął się do Asi.
Aśka parsknęła śmiechem, czytała mu jedyną książkę napisaną "ludzkim" językiem jaka udało jej się znaleźć.( tak naprawdę pod prowadziła ją z dziecięcego oddziału;p) Opowieści z Narni.
Thomas ja cie kiedyś zabiję normalnie, - wydarła się Verena wpadając do sali.
????? Sis, a co ty tutaj??? - zapytał zdziwiony Morgi, chciał się odezwać ale ramiona siostry otuliły go tak szczelnie, że ledwo łapał powietrze.
usisze?? mruknął Thomas
Coo???
Udusisz mnie - powiedział Morgi łapczywie łapiąc powietrze.
-Ja ci gówniarzu taką rekonwalescencję zrobię, że treningi Pointera to zabawa przedszkolaków będzie- do sali wpadła Cristina - boże młody, ale się martwiliśmy - przytuliła brata.
Druga chce mnie udusić?? zaśmiał się Morgi
To ja będę trzecia - Anka podeszła do Morgiego. 
Zrób tak jeszcze raz, to zapomnisz jak się nazywasz - pogroziła mu.  
yyy,eee, ja już nie pamiętam.
Ty weź mnie nawet nie wkurzaj Morgi, wiesz co ja miałam z twoją ex na lotnisku??? a wogóle masz pozdrowienia od Johana. - przytuliła Morgiego. Nie rób tak więcej, kto mi dzieciaka do chrztu będzie trzymał hę??  - Thomas spojrzał zdziwiony
że niby ja?? 
a ty myślałeś, ze po co ja tu przyjechałam?? parsknęła śmiechem.  Dobra kochanie, ty nie możesz tyle czasu spędzać w sali szpitalnej, jeszcze mi tu urodzisz- zaśmiał się Kofi, witając się z Thomasem.
Heh, to by fajne było, ojciec Austriak,matka Polka, a dziecko Japończyk - zaśmiała się.
Sie masz Morgi?? - do sali wpadła reszta Austria teamu, taszcząc ze sobą baloniki, kokardki,kartki od fanów, zanim lekarze zdążyli ich stamtąd wyrzucić.
Kochani jesteście, dzięki - Thomas miał łzy w oczach. 
Ty weź się tu nie rozczulaj, tylko zbieraj dupę w troki i wracamy do domu - walnął go w ramię Wolf.
Po chwili do sali weszli lekarze i tłumacz i zabrali Thomasa na badania informując resztę zebranych, że mogą iść do domu, bo to trochę potrwa.  

Miesiąc później. 
Dawaj,dawaj Morgi, wiem że to boli, ale lekarz kazał ci ćwiczyć, dwa tygodnie się obijałeś - męczył go Alex
Ale ja już nie mogę - lamentował Thomas
dobra, odpocznij trochę. 
Po treningu.
 A ta tu czego?? warknął Gregor widząc nadchodzącą Kristinę.
Thomas, ty żyjesz, boże tak się martwiłam - Kristin rzuciła mu się na szyję, nie zważając że Thomas wspiera się jeszcze na kulach
Ja też się cieszę, że żyję - sarknął Morgi, nie zbyt szczęśliwy, że widzi Kris.

Cześć słońce -Aśka podeszła do Thomasa i bez słowa odepchnęła Kristinę, to co, gdzie jedziemy?? 
Do mnie, Thomas spojrzał wymownie na Kristinę i ucałował Asię - do mnie, kochanie.  
Godzinę później
Asia z Thomasem siedzieli na kanapie wtuleni w siebie, nadrabiając stracony czas kiedy nagle ich romantyczny nastrój przerwał sms. 
****************************************************
Przepraszam, że tyle czasu trwało dodanie nowego rozdziału, ale pisałam Rywalka  - moje nowe opowiadanko, na które serdecznie zapraszam, jeśli ktoś jeszcze nie był.
 

21.08.2011

52, Najpierw niech wydobrzeje - potem dostanie w pier......

Anka już chciała wygarnąć Aśce, że to jej wina, że gdyby nie ona, Thomas pewnie nie usiadł by za sterami w takim stanie,ale nie zdążyła, bo kazano wszystkim opuścić samolot z powodu jakiejś usterki. A ta tu czego?krzyknęła oburzona Verena,widząc Cristinę kupującą bilet. Myślisz o tym samym?? Aśka z Anką spojrzały na siebie. O NIE!!! Dość namieszała Thomasowi w życiu - nie tym razem - Warknęła Asia.  Aśka, czekaj mam pomysł - widzisz ten radiowóz? -Ania pokazała głową samochód policyjny stojący przed lotniskiem. To Johan,kumpel Thomasa, ze szkoły. Poczekaj chwilę.  Ania wyszła przed budynek portu lotniczego. Cześć, poznajesz mnie ? zapytała funkcjonariusza palącego koło auta. YYYeeee, ze zdziwieniem spojrzał na ciężarną dziewczynę - Nie, a powinienem??? Noo - zaśmiała się - pamiętasz, zatrzymałeś mnie kiedyś do kontroli,jechałam z Morgim i Koflerem - aaa, już poznaję. Johan musisz mi pomóc -coś się stało?? zapytał zdziwiony. No, można tak powiedzieć. Słuchaj , Thomas leży w szpitalu w Hakubie -  słyszałem,co z nim????- pojęcia nie mam, właśnie się do niego wybieramy, ale jest tam jedna osoba, której być nie powinno. Cristina nie może wsiąść na pokład samolotu - Johan zgłupiał - przecież oni są razem?? - od dawna nie. Cristina po roku uczepiła się go spowrotem i żyć mu nie daje, jak Thomas ją zobaczy, może być różnie, ale nie sądzę, żeby się ucieszył na jej widok.  Musisz ją zatrzymać do odlotu samolotu - ale czemu, przecież ona nie robi nic złego - nie wiem, może za wszczynanie awantur w miejscach publicznych, za nękanie ciężarnej? - ale przecież ona nie robi żadnej awantury - narazie nie - Anka uśmiechnęła się tajemniczo. Słuchaj od tego czy ona poleci czy nie, może zależeć życie Thomasa, pomożesz czy nie??? No dobra - zgodził się Johan, ale bardzo niechętnie. Wiszę Morgiemu przysługę. Ale pozdrowisz go ode mnie???  masz jak w banku - uśmiechnęła się Ania. Dzięki.  -

10 minut później 
Cześć- Jak moje auto??? Cristina aż podskoczyła - Thomas w szpitalu leży, a Ty się o auto martwisz?? wiem, że leży, właśnie jedziemy do niego - no ja też, może chociaż na ten czas odłożymy spory na bok???  Jak to lecisz do Morgiego?? jaja sobie robisz?? jeszcze do ciebie nie dotarło, że on cie nie chce widzieć??? nawet w takiej sytuacji nie możesz mu dać spokoju??? A tak ciężko zrozumieć, że go kocham i chcę być przy nim??? Aśka go olała, a będzie potrzebował kogoś bliskiego - Cristina zaczynała się wkurzać - Anka parsknęła - nie mów tak szczerze, bo ci uwierzę - Asia stoi tam i wcale go nie olała. 
To wszystko przez nią, gdyby Thomas był ze mną na pewno nie leżałby teraz w szpitalu - rany, dziewczyno- Jaka ty naiwna jesteś - jak myślisz kogo Thomas wybierze widząc ciebie i Aśkę? - dał ci chyba wyraźnie do zrozumienia że ma cie w dupie. Wiesz, odwal się?? Wrzasnęła Cristina, odkąd się pojawiłaś,Thomas zgłupiał, najpierw na twoim punkcie, potem na jej - taa, bo to moja wina,że jesteś tak łatwowierna że jak by ci powiedzieli,że jesteś psem to byś zaczęła kaganiec nosić - ty walnięta jesteś, jak kilo gwoździ bez łepków - Cristina zamierzyła się żeby strzelić Ance w twarz, kiedy poczuła że ktoś ją łapie za nadgarstek. Jakiś problem? zapytał Johan, wykręcając rękę Cristinie - tak-powiedziała Ania - ta kobieta naskoczyła na mnie bez powodu i próbowała mnie uderzyć - Pani pozwoli ze mną - pociągnął Cristinę na bok. Anka - odprawa krzyknęła Asia. Panie władzo, mogę odejść, lecę do męża i nie mam jak go powiadomić, że się spóźnię - proszę tu są moje dane, zgłoszę się po powrocie?? Bardzo Pana proszę. Dobrze niech Pani leci - skontaktujemy się po powrocie. A Panią zapraszam do radiowozu - pociągnął szarpiącą się Cristinę za sobą. Proszę się uspokoić, albo będę musiał Panią skuć. Ale, ja muszę wsiąść na pokład, ja muszę lecieć tym samolotem - wrzeszczała Kryśka.  

Aśka parsknęła śmiechem widząc jak Ciernic szamocze się z policjantem - 
ona powinna być na plakacie z napisem: "mój tata zapomniał prezerwatywy"- ładnie ją załatwiłaś. Nie ciesz się tak, my też mamy do pogadania - Anka rozsiadła się na fotelu - boże jak ja wytrzymam 32 godz, w takiej pozycji???  -  Wiem,o co chciałaś zapytać - zaczęła Asia - Kocham go, ale musiałam to sobie wszytsko poukładać- a co to kurwa, klocki jakieś?? co tu układać?? sarknęła na nią Anka - Spójrz mi w oczy i powiedz  - co jeśli Thomas nie będzie mógł chodzić (że nie przeżyje - nie, takiej możliwości nie zakładam) ?? Ale patrz mi w oczy, a nie Chinka na zezowatego - Ania, nie wiem, kocham go i chcę być przy nim- Anka spojrzała na przyjaciółkę - Aśka, czy naprawdę Thomas musiał dupnąć o ziemię, żebyś to w końcu wydusiła z siebie??? 
 A tu jesteście - siostry Thomasa znalazły dziewczyny w samolocie. Dzięki,że z nami lecicie i że ta debilka nie poleciała. A swoją drogą - dobra z Ciebie aktorka - Verena sztrurnęła Ankę. Spoko, Johan ponoć wisiał Morgiemu przysługę.  Chciałam wam przedstawić,waszą przyszłą szwagierkę. To jest Asia - Asia to siostry Thomasa, Cristina i Verena. Dziewczyny wyściskały się - jakoś nie było okazji poznać się wcześniej. A jak wasza mama???  trzyma się, ale nie wiem, czy donosi ciąże - jak ja tego gówniarza w łeb strzelę to już nigdy za sterami nie usiądzie - Cristi, nie teraz- niech najpierw wydobrzeje,potem mu wlejemy - upomniała ją Verena. 

15.08.2011

51, Często los decyduje za nas

 Kilka dni później

Rano Anię obudziło upierdliwe brzęczenie telefonu - podniosła swoją zaspaną główkę i spojrzała na ekran 20 nieodebranych połączeń - spojrzała na zegar na ścianie - What the fuck?? dopiero 6,00 pojebało kogoś -  już chciała sprawdzić kto dzwonił, kiedy telefon po raz kolejny zagrał znajomą melodię - a taki piękny sen miałam - mhm, mruknęła zaspana. No w końcu,my tu juz od zmysłów odchodzimy - co się z tobą działo ???   - też się cieszę ze cię słyszę Loitzl,ale jest szósta, czy wy w tej Hakubie,Hakunamatacie czy gdzie wy tam jesteście - nie posiadacie zegarków????? TU jest dopiero 6,0, rodzi ktoś, że mnie budzicie??? - Thomas jest w szpitalu - mhm - mruknęła zaspana Ania- do której chyba nie bardzo dotarły słowa Wolfa - coooooo???? wrzasnęła do słuchawki kiedy do jej zaspanej świadomości dotarło w końcu co się stało - ale jak to w szpitalu, czemu, dlaczego, - po konkursie chciał polatać,wsiadł w samolot i rozbił się - boże ale jak to??? dlaczego?? szepnęła przerażona. Teraz już nawet kawa nie była potrzebna - daj mi Andiego - yyy, pojechał z Morgim do szpitala, prosił, żeby cię wydzwonić. Ania potrząsnęła głową( co na tle granatowej, satynowej pościeli wygłądąło dość niezwykle). Zaraz, zaraz, jeszcze raz od początku - pomału,co się stało?  Jak to wsiadł w samolot, w jaki samolot i skąd on u diabła w ogóle wytrzasnął samolot - zaspana zadawała sto pytań na minutę nie dopuszczając do swojej świadomości informacji, że Morgi z wielkim hukiem zleciał z nieba. On przecież latał od zawsze - nie to nie możliwe - ty mnie wkręcasz - prawda??, Boże Wolf - powiedz że to nie prawda - zapytała, chociaż doskonale wiedziała, że to nie jest temat do żartów i że Wolf we wszystko mógł ją wkręcić ale nie żartował z życia kumpla.  Jak to się stało?? zapytała juz spokojnie i poważnie. Po konkursie Thomas powiedział że idzie polatać, wynajął  samolot i poleciał, ale nie odleciał daleko , usłyszeliśmy tylko jakiś dziwny warkot, potężny huk i zobaczyliśmy  jak samolot pikuje w dół roztrzaskując się o ziemię - Anka zasłoniła usta ręką - Boże Wolf, powiedz że on, powiedz że Thomas, że on nie zrobił tego specjalnie - nie wiem,  twoja przyjaciółeczka złamała mu serce ale mam nadzieję że nie chciał się zabić - jak narazie w stanie krytycznym trafił do szpitala. W sumie gdyby nie Andi - nie miał by szans - jak to?  No tak wyszło, że Kofler pierwszy zauważył, że cos się dzieje z samolotem, i kiedy my gapiliśmy się jak ciołki on powiadomił pogotowie i policję i poleciał na miejsce katastrofy.  Nie zazdroszczę mu widoku - miał duże problemy, żeby Thomasa utrzymać w przytomności do przyjazdu karetki chociaż była tam po kilku minutach. Wolf ja się pakuję i lecę do was, zgarnę tylko Aśkę po drodze - jeśli to przez nią to powyrywam jej te tlenione kłaki. Ania nie wiem, czy to jest dobry pomysł - oponował Wolf - w twoim stanie??? Nie powinnaś się denerwować - ta super, trzeba było pomyśleć, zanim zrobiłeś mi pobudkę - oj fakt, nie pomyślałem.   Rany to jest jakiś koszmar - Anka nie mogła z siebie wydusić słowa - włączyła telewizor i z każdego kanału dopadały ją informacje " samolot pilotowany przez Thomasa Morgensterna rozbił się w Hakubie, skoczek w stanie krytycznym został przewieziony do szpitala".  
Anka złapała za telefon i wykręciła numer do Aśki - Aśka??? pakujesz się natychmiast i przylatujesz do Innsbrucka - lecimy do Japonii - yyyyeeee, do Japonii po co???? Ja wiem że ty za cztery miechy rodzisz, ale to juz przegina - kurwa Aśka - telewizji nie oglądasz?????  
- Boże,Thomas - krzyknęła przerażona Asia, oglądała właśnie wiadomości - ty mi tu teraz nie Thomasuj tylko pakuj się i najbliższym lotem jesteś w Austrii - powiedziała Ania głosem nie znoszącym sprzeciwu. Aśka do cholery - czy ty nie rozumiesz, że jesteś jedynym powodem, dla którego Thomas będzie walczył o siebie, skończ wreszcie z tymi fochami.Miała ochotę wykrzyczeć jej że to przez nią Thomas leży w szpitalu, gdyby wtedy nie wyjechała, albo chociaż odezwała się do niego - ale w porę ugryzła się w język - nie czas teraz na kłótnie.

Dwie godziny później

No cześć Asia - co tam??? - jestem na lotnisku, za godzinę mam samolot więc za jakieś sześc godzin będę u ciebie. Yyyy za 6 godzin ??? Asia z Gdańska leci się 12 h z przesiadką w Warszawie. Nie Lufthansą - z jedna przesiadką za około 6 godzin będę w Innsbrucku. Asia leć do Klagenfurtu - stąd nie dolecimy do Japonii.  ok widzimy się na lotnisku pa. Ja też wsiadam w samochód. Pa. 
 Anka pierwszy raz w życiu zamknęła budzik pędząc ile fabryka dała. Po dwóch godzinach jazdy z piskiem wjechała na parking lotniska w Klagenfurcie - po drodze umówiła się z Martą siostrą Andiego, że ta odbierze samochód z lotniska, bo nie wiadomo kiedy Anka wróci. 

Na lotnisku zastała zapłakaną Verenę i Christinę -siostry Thomasa - jego matka ze względu na swój stan nie była w stanie jechać wiec dziewczyny wzięły to na siebie.   Vera natychmiast podeszła do Anki - poznały się kiedyś na jakiejś imprezie.  Spojrzała na nią zapłakana i ..... przytuliła ją do siebie, no bo w sumie co mogła robić na lotnisku narzeczona jednego ze skoczków w zaawansowanej ciąży - rezerwująca bilet na lotnisko w Matsumoto. Dziękuję -  powiedziała tylko - spoko, dziewczyny nie martwcie się będzie dobrze - łatwo mówić - sama w to nie wierzyła. Z ramion Very wyrwał ja telefon - zamarła - Andreas.  No co jest - mów natychmiast. Boże,co tam tak głośno - gdzie ty jesteś??? - krzyczał do słuchawki Kofler -  w Klagenfurcie - na lotnisku,lecimy do was- coooo??? gdzie??? zwariowałaś????  wydarł się Kofi - w twoim stanie tyle godzin w samolocie ( fakt to ponad 30 godzin lotu ) zupełnie ci odbiło????  oj przymknij się, marudzisz jak baba - warknęła na niego. Przylatuję z Aśką i siostrami Thomasa - koniec kropka - a ty masz nas odebrać z lotniska - Andi chciał jeszcze cos powiedzieć - też cię kocham - pa!!!! - rozłączyła się. Super, zapomniała zapytać jak się czuje Thomas. Zadzwoniła do Wolfa, no hej i co z Thomasem???
 Andreas ci nie powiedział ???? yyyeeee nie, nie zdążył - co z Morgim - mów raz dwa bo my zaraz mamy samolot - Morgi - on - zaczął Wolf - hallo , Wolf, jesteś???? Hallo, halo??? - pieprzony austriacki zasięg - sarknęła po polsku - Miała złe przeczucia - Wolf brzmiał jakoś dziwnie - Kofi tez był jakoś dziwnie niespokojny.   Próbowała dzwonić do Pointnera -
The person you have called is not available right now please try again later.  


Po prostu bomba - pomyślała.  No jestem - Aśka wpadła na lotnisko - boże Ania co sie stało??? - pogadamy w samolocie - warknęłą na nia - chodźcie . Dziewczyny wsiadły na pokład - przed nimi 32 godziny lotu. 

****************************************************************************

ponieważ to opowiadanko dobiega po mału końca - narazie brak mi weny, żeby ciągnąc je dalej zapraszam was na mój nowy twór 
http://rywalka.blogspot.com/p/fabua.html
a z tym się zobaczy - mam jeszcze kilka pomysłów, ale nie chciałabym go ciągnąc na siłę, tego rozdziału miało nie być - ale jest,ten który miał być był zbyt banalny - dlatego wybrałam ten. Mam nadzieję że mi to wybaczycie.


9.08.2011

50, " Jestes sterem, białym żołnierzem, nosisz spodnie więc walcz"

Na drugi dzień:

Z samego rana chłopacy wyjechali na zawody. Ania niestety musiała się przemęczyć w Hatbacku - bo jej ukochane autko nie nadawało się do jazdy.  Nie mogli się pożegnać chyba z godzinę, a Andreas nie chciał zostawiać jej samej w takim stanie, dopiero obietnica Marty, że nie zostawi jej samej sprawiła że jechał spokojny. Komu w końcu miał zaufać jak nie własnej siostrze.  Morgi cały dzień był nieobecny, na treningach o mało nie zabił się o własne sznurówki, bo chociaż usilnie próbował się skupić, ciągle miał przed oczyma obraz wizzaira odlatującego z Innsbruckiego lotniska z Asią na pokładzie. Postanowił, że będzie o nią walczył, jak tylko skończą treningi, wsiada w pierwszy lepszy samolot do Polski, w końcu wie gdzie jej szukać, wie skąd razem z Andim zabierali Anię, a teraz Asia prowadziła ten zakład, - zrobi jej niespodziankę a jeśli będzie trzeba, na kolanach będzie ją błagał, żeby do niego wróciła.

Treningi nie szły mu za dobrze,nie skakał już jak natchniony,przeskaując rywali, wisiało mu czy będzie pierwszy, dziesiąty czy pięćdziesiąty.   Cóż, Thomas stracił motywację do skakania.  Dziwne było z niego stworzonko,bo nawet wrzaski Pointnera nie robiły na nim wrażenia, mógł biegać, pompować, albo robić brzuszki przez cały trening i nawet nie pyskował, nie buntował się, co nie było normalnym zjawiskiem.  Coś działo się w główce Thomasa i trzeba było byc debilem żeby tego nie zauważyć.  Chłopak po prostu potrzebował kogoś, kto by go przytulił, pocieszył, jak mu coś nie wyjdzie, opieprzył jak zacznie fisiować, potrzebował kogoś, kto pokocha go za to jaki jest, a nie za to kim jest. Kogoś, kto nie będzie go traktował tak jak jego rodzice i laski wystające pod COS-em - jak maszynkę do zarabiania pieniędzy i miał kogoś takiego przy sobie i przez własną próżność pozwolił jej wyjechać.  Nawet osławiony zaciesz niknął z jego twarzy - co tez nie było normalne. ( wyobrażacie sobie smutnego Morgiego???)  Chłopacy zastanawiali się jak mu pomóc, ale w sumie poza Andreasem, nikt nie wiedział o co tak naprawdę chodzi.
*****************************
Po treningach w pokoju skoczków
Chłopaki - co się dzieje z Thomasem? zapytał zaniepokojony Alex - ale odpowiedziała mu cisza. 

Nie żeby nie wiedzieli - ale zakapować Morgiego do Alexa- powiedzieć mu, że jest zabujany i że przez własną głupotę stracił swoją miłość - NIE!!!!! Auci sami sobie poradzą. Nie będą Pointnerowi głowy zawracać takimi pierdołami.
Alex, czy w planie zawodów mamy Zakopane??? zapytał nagle Wolf.  eee, nie raczej nie, a co - nie nic, tak tylko pytałem. 
Andreas - chodź na moment - złapał go za ramię Wolfgang - dzwoń do Anki - niech ona siła sprowadzi Aśkę bo ja nie mogę patrzeć na Thomasa.   Już dzwoniłem, ale nie odbiera - powiedział Kofi ( nic dziwnego, skoro dzwonił co dwie godziny,zapytać czy wszystko ok). Nie wiem jak mu pomóc - zamartwiał się Wolf - coś wymyślę - Andi poklepał Wolfa po plecach i poszedł w swoją stronę.
Tymczasem w Telfes 


Asia , musisz wrócić, zadzwoń chociaż do niego , nie widzisz co się dzieje z Tomem, gazet nie czytasz - ta, bo to niby moja wina??? wkurzała się Aska  - a co, może moja? Aśka, to Thomas trzymał cię przy zdrowych zmysłach po tej akcji z Rafałem - ja ci do dupy nakopię, zadzwoń chociaż do niego, maila mu wyślij cokolwiek Ania próbowała przekonać Asię, żeby ta skontaktowała się z Thomasem. Dobra, juz dobra , coś pomyślę, a w ogóle ty się kiedyś do Polski wybierasz?? Tak w tym tygodniu muszę wyciągnąć akt urodzenia i inne papiery - pogadamy jak przyjadę,możesz się juz pakować, wracasz ze mną do Austrii - mruknęła pod nosem, rozłączając telefon



Anka wysłała Andiemu eska " powiedz Thomasowi, że jak się nie ogarnie to mu tyłek skopię ;p"  - po chwili dostała odpowiedź - ja mu sam tyłek skopię. 
*******************************************************************************

 Dzisiaj niestety króciutko - następny będzie już dłuższy.













31.07.2011

49, Jeśli cos kochasz ,puść to - jeśli wróci jest twoje, jeżeli nie - nigdy twoje nie było

Ania ja wam zwrócę za ten samochód - Thomasowi było głupio to w końcu przez niego Kryśka zniszczyła auto.  Od razu odwieziecie mnie na lotnisko - stwierdziła Asia. Że co?? ty zwariowałaś - nie Aniu - ja mam dość akcji Krychy - dasz jej satysfakcję?? Aśka nie możesz teraz wyjechać.   Ania i tak mi się urlop skończył , nie mogę tak długo być za granicą - ktoś musi dopilnować salonu, chłopacy i tak jutro wyjeżdżają na treningi - muszę wracać. No dobra pojedziemy - spakujesz się a ja w między czasie pogadam sobie z Cristiną. 

Chłopacy zostali z Aśką i choć Morgi usilnie starał się ją namówić do zostania, Asia był nie przejednana.


Cześć - powiedziała Ania siadając przy stoliku, przy którym czekała Cristina.  No cześć - ślicznie wyglądasz, widać, ze ciąża ci służy - (no tak nie mogła nie wiedzieć, dwa miesiące temu trąbiły o tym wszystkie gazety) - dzięki , ale nie przyjechałam tu wysłuchiwać komplementów - chciałam ci coś pokazać - chodź ze mną. Wyszły przed lokal - Ania pokazała na swoje auto i zapytała, możesz mi powiedzieć dlaczego zniszczyłaś mój samochód???  yyy,eee jak to twój?? zapytała zdziwiona Cristina - a no mój - pożyczyłam go Asi a ty go zniszczyłaś, chciałabym wiedzieć dlaczego???? 
yyy,eee, cholera, przepraszam, myślałam, że to jej auto, ale namieszałam, strasznie cie przepraszam.   Na drugi raz nie obciążaj swojej ślicznej główki, tak ciężkimi zadaniami jak myślenie - słabo ci to wychodzi - sarknęła na nią Anka. Wiesz, że Thomas chciał nam zwrócić za naprawę samochodu??? - Cristina uśmiechnęła się lekko pod nosem(tak, to była wielka słabość Thomasa - zawsze spłacał jej długi) - zaraz ci zgaszę ten uśmieszek - pomyślała Ania.  A wiesz, że ja nie wezmę od niego pieniędzy z prostej przyczyny - Ty mi je oddasz - ty mi auto zniszczyłaś nie Thomas.  Zrobimy tak, zostawiam ci auto do jutra - jeśli zdążysz je doprowadzić do takiego stanu jak było zanim je zniszczyłaś - zapominam o sprawie( jest 17,00 Sobota więc powodzenia życzę) - jeśli nie, to masz problem - położyła jej na dłoni kluczyki do auta. Jutro o 10,00 odwożę chłopaków na lotnisko, chciałabym, żeby samochód wyglądał tak jak wcześniej.  Nie dam rady - powiedziała Cristina - Thomas miał kumpla lakiernika, ja nie mam takich znajomych. Ok, nie to nie - daj mi na chwilę swój dowód. Ania spisała dane - składam sprawę o dewastację mienia. Proszę cię - nie - szepnęła Kristina. Sorry,chciałam dać ci szansę - może to cie trochę otrzeźwi - aha i jeszcze jedno , możesz się odpieprzyć od Thomasa - widzisz że on cię nie chce - kocham go - powiedziała Kristina - to daj mu spokój i pozwól być szczęśliwym.  Odczep się od Aśki o Thomasa. A i ciesz się, że Thomas nie złożył przeciw tobie sprawy o nękanie - chociaż teraz jak Asia wyjeżdża może da się namówić.  Nie ciesz się wróci - zaręczyli się. Cristina o mało zawału nie dostała słysząc że Thomas oświadczył się Asi.   
Wiesz, kiedyś miałaś klasę teraz jesteś zwykłą szmatą - warknęła Anka- o co ci chodzi - zapytała Krycha o to, że jakby cię pies zobaczył, to by się o własne budę zabił. Cześć.  Wsiadła do samochodu i podjechała pod dawne mieszkanie Andiego, przerażona co nieco własnymi reakcjami, całą rozmowę bowiem, zastanawiała się czy gdyby udusiła niejaką Ciernik - tak w obronie własnej,to czy dostała by wyrok - w jej stanie??? ale kurde morderstwo to zawsze morderstwo, nawet ciąża go nie usprawiedliwia, chociaż kilka minut i uwolniła by od niej pięć osób, siebie,Andiego, Thomasa,Asię i dziecko które miała urodzić. Na szczęście pohamowała swoje mordercze instynkty, dzięki czemu nie urodzi w więzieniu i Andreas spokojnie może kontynuować karierę- eh, czego się nie robi dla miłości

Asiula - musisz jechać - Ania przytulała do siebie płaczącą Asię - muszę - wiesz dobrze.  Przyjadę,może na święta, nie zostawię cię tu samej, nie martw się - Asia a Thomas???  Kocham go ale muszę wyjechać, Thomas musi sobie wszystko poukładać, on chyba sam nie do końca wie czego chce.  trzymaj się - uwolniła się z objęć przyjaciółki.
  Myślałem, ze zostaniesz dłużej - nie chcę jej zostawiać samej - przytulił ją Andreas - to duża dziewczynka - da sobie radę. Poklepała go po plechach. Thomas podszedł i po prostu przytulił Asię, proszę cię zostań - spojrzał jej w oczy - dla mnie. Odsunęła go od siebie, wiesz ze nie mogę. 
Poukładaj sobie swoje sprawy - zobaczymy się jeszcze???zapytał smutnym głosem -  na pewno - uśmiechnęła się i poszła w stronę terminala odpraw. Asia - Thomas pobiegł za nią - Kocham cię, chciał ją zatrzymać - nie zdążył. Stał tylko ze łzami w oczach patrząc jak samolot z Asią na pokładzie odrywa się od pasa startowego. Zrozumiał, że za mało starał się pozbyć Kristiny, to przez nią Asia wróciła do domu. Zrozumiał co, a własiciwie kogo stracił. Przy najbliższej okazji za nic nie pozwoli jej odejść, nawet gdyby miał ją zatrzymać siłą.

25.07.2011

48. Kto z miłości nie umarł nie potrafi żyć Moje serce kiedyś złamane mocniej kocha dziś

Anderas zszokowany postawą Anki ojca nie rozumiał co się stało, ale teraz najważniejsze było, to żeby Ania się uspokoiła, później pogadają. Kocham cię, - przytulił ją, myślał że Ania będzie zła, że szarpnął jej ojca, ale nikomu nie pozwoli jej skrzywdzić, nawet jeśli to jej rodzony ojciec.  Ale nie była zła. Płakała tylko i nie mogła się uspokoić, co w jej stanie nie było wskazane. Nie jesteś zła? - zapytał Kofi -  to w końcu twój ojciec. Ja nie mam ojca, powiedziała i zalała się nową salwą łez wtulając się w swojego przyszłego męża. Ciii - głaskał ją po głowie Kofler, nie denerwuj się, proszę cię, przestań płakać, próbował uspokoić szlochającą Anię.
Kochanie o co właściwie chodziło twojemu tacie?? 


Ojciec Marcina jest jego przyjacielem, znaliśmy się od zawsze, a mój ojciec od zawsze chciał mieć syna. Z Marcinem bawiliśmy się razem w jednej piaskownicy i jakoś tak samo wyszło, że byliśmy razem.  Nasi ojcowie myśleli, że się pobierzemy, ale sam wiesz jaki był Marcin.( kto czytał o początku wie o co chodzi) Nie rozumiem tylko dlaczego jego słowo jest ważniejsze niż moje szczęście. Postanowiłam udowodnić i ojcu i Marcinowi że poradzę sobie bez nich, wtedy jakbyś nie poszedł za mną, nie wiem co by było, chciałam sobie życie odebrać, miałam dość tego wszystkiego. Zresztą co ci będę mówić, wiesz jaki był Marcin, ojciec wrócił  z rejsu, spotkał się z ojcem Marcina, i wyszło jak wyszło. Coś Marcin musiał powiedzieć, czemu go Mateo  kadry wywalił. Teraz ma do mnie pretensje, że to ja mu życie zmarnowałam, nagadał ojcu bzdur, ten powtórzył mojemu. Andras położył się obok, i przytulił ją. Nie jesteś zła za tamto???  - nie- jestem z ciebie dumna - uśmiechnęła się w końcu- Powiedziałem przecież, że nikomu nie pozwolę cię skrzywdzić.  


Godzinę później zadzwonił telefon. Dzwoniła mama Ani - chcieli się z nią spotkać - tata chce z tobą porozmawiać.  To przyjedźcie do nas, a jeśli ja mam przyjechać to tylko z Andim, jeśli nie to wogole nie przyjadę.  A Andreas nie będzie miał nic przeciwko, po tym jak tata zareagował? - myślę że nie.  odpowiedziała sucho Ania.  Andi, rodzice pytają czy mogą wpaść, ojciec coś chce ode mnie- wolałbym nie - jeśli to się ma tak skończyć jak ostatnio - to jadę do nich- nigdzie nie pojedziesz- jak coś chcą niech sobie autobusem przyjadą a wogóle  - chcesz z nim rozmawiać????   Tak, mama mówiła, że ojciec ma mi cos ważnego do powiedzenia.  Dobra pojadę po nich - kochany jesteś - pocałowała go. Dziękuję.  Andeas ograniczył rozmowy z przyszłymi teściami - po angielsku wytłumaczył teściowi tylko, że nie życzy sobie więcej takiego zachowania względem swojej przyszłej żony i że jeśli ma to się powtórzyć to może sobie tą wizytę w ogóle darować.


Anka gadała z ojcem prawie dwie godziny, Andreas w tym czasie dyskutował z teściową, która była pod wrażeniem tego jak się Andreas zachował. Okazało się że mama Ani, wyjaśniła mężowi w czym problem, dlaczego Ania zostawiła Marcina. Było tak jak Anka podejrzewała, Marcin nagadał bzdur swojemu ojcu, wstyd mu było się przyznać, do tego co zrobił i dlaczego Ania znalazła się w Austrii, zamiast wrócić z nim do domu.  Ania na spokojnie wytłumaczyła że wyjechała dobrowolnie ( nie do końca była to prawda, Andreas wywiózł ja w sumie podstępem ale nie trzymał jej tu siłą), że dzięki Andiemu wróciła na uczelnię, że zachowała firmę, będzie miała dziecko. Pokazała też mu zdjęcia z okresu kiedy była z Marcinem, smutna,przygaszona z wymuszonym uśmiechem i z czasów od kiedy jest w Austrii, uśmiechnięta, wypoczęta, szczęśliwa.  Pokazała ojcu swoje świadectwo, najlepsze w szkole. Przepraszam curuś - byłem głupi - powiedział ojciec - tata Marcina nagadał mi bzdur.  A muszę ci powiedzieć, że twój mąż mi zaimponował - nie spodziewałem się, że stanie w twojej obronie.  Jestem z ciebie dumny i przepraszam za tamto.   Dobra nic się nie stało. A wiesz już co będziecie mieli ?? syna - powiedziała Ania  - chodź pokaże ci. Pociągnęła ojca za sobą i pokazała mu filmik z USG.  Anderas natychmiast znalazł się przy Ani, ale powstrzymała go - wszystko ok. Ojciec Anki podszedł do Andiego " chciałem cię przeprosić, młody człowieku, zachowałem się jak idiota, widzę, że naprawdę ci na niej zależy - zaimponowałeś mi"  - poklepał go po ramieniu. Widzę, że oddaję córkę w dobre ręce.Rodzice Ani, zaakceptowali i polubili Andiego, a jej ojciec nawet ucieszył się na myśl o wnuku.


 Relacje między Andim i teściami uległy znacznej poprawie, więc wyjeżdżał spokojny na treningi. Ciężko mu było wyjechać, ale musiał. Chłopacy bezlitośnie nabijali się z niego, bo od wyjazdu dzwonił do Ani co godzinę pytając czy wszystko w porządku. 



 Thomas leżał na łóżku słuchając muzyki, Asia nauczyła go polskiego na tyle że był w stanie zrozumieć słowa
" Kto z miłości nie umarł - nie potrafi żyć. Moje serce kiedyś złamane mocniej kocha dziś "
Tak, serce Thomasa, kiedyś boleśnie zostało porzucone przez kobietę, którą kochał i która ponoć kochała jego. Chociaż po tym co wyrabiała miał poważne wątpliwości. Niejaka Kristina Ciernik- porzuciła go w momencie kiedy najbardziej jej potrzebował.  Thomas cierpiał z miłości a raczej umierał z jej braku bo Joanna postanowiła niestety oddać mu tą obrączkę, którą tak podstępnie założył jej w wagoniku kolejki  i wrócić do Polski, mając dość wyczynów Kryśki. Kochał tę właśnie Joannę, ale zrozumiał to w momencie w którym samolot oderwał się od płyty lotniska i nijak nie można było go już zawrócić, żałował ze wcześniej traktował ją tylko jako pretekst, żeby zrobić na złość Kryśce. W sumie bawiło go to, że Kristina o niego walczy, że się stara, ale w im bardziej o niego walczyła tym bardziej serduszko Thomasa biło dla Asi.  Niestety po ostatnim wyczynie Kryśki, Aśka nie widziała innej możliwości jak zejsc jej z oczu , zaczęła bać się tej dziewczyny, zrozumiała że Kristina nie cofnie się przed niczym, żeby
Kristinie bowiem przestało wystarczać zamęczanie Thomasa telefonami, esemesami, mailami, publikowaniem różnych opowieści dziwnej treści na Facebooku i postanowiła użyć bardziej radykalnych sposobów pozbycia się znienawidzonej poleczki, która ośmieliła się wyciągnąć rączki po jej Thomasa.


Po zakończonej wyżerce u Koflerów, Thomas znalazł Asię -  no jestem, cały twój - zaczął. Nie rozpędzaj się tak - przyhamowała go Asia - chodź musimy pogadać. 
Thomas, nie możemy być razem - zdjęła z palca obrączkę  i położyła mu na dłoni. Dlaczego, Asia co się stało? - Thomas stał jak osłupiały. Kochanie co się stało? dopytywał. Ja mam dość tej Twojej Krychy, wiesz co ona odstawiła?? Chodź pokaże ci, ale gwarantuję że się wkurwisz - zobacz - pokazała mu samochód Ani. Thomas spojrzał - ale,, jak to,....przecież on był czerwony - no właśnie był - przerwała mu - rany, co mu się stało???  Asia co ty zrobiłaś z Anki samochodem??? To nie ja, to twoja była postanowiła dać upust swoim chorym fantazjom. Ja poszłam na zakupy a ta  oblała go kroplami walerianowymi. Myślała pewnie, ze to moje auto.Wszystkie koty z okolicy kilkuset metrów zleciały się i drapały tak długo aż samochód nie wyglądał tak jak wygląda, a tego ubezpieczenie nie objęło.  Thomas stał i patrzał na ulubione autko Anki - Andreas mnie zabije - Ania wie. Nie i jeszcze nie wiem jak mam jej to pokazać - żaden lakiernik nie podejmie się tego zalakierować, bo kociaki zbyt głęboko się wdrapały . 
A Ania jutro pewnie będzie chciała odwieść Andiego, a wiesz że ona hatbackiem nie jeździ.  Thomas, ja się boję tej całej Kryśki, wracam do Polski, a Ty wróć do niej, tak będzie bezpiecznej dla wszystkich. Asia nie możesz , Thomas próbował ją powstrzymać- mogę , podjęłam już decyzję, więc nie próbuj mnie przekonać, za godzinę mam samolot.  Zostań - proszę cię. NIE!!!! powiedziała stanowczo.



Nagle za ich plecami stanął Andreas,widząc swoje auto zapytał zdziwiony - co mu się stało? - nie wytrzymało starcia z Kristiną - powiedział Thomas-  Andras przepraszam, zwrócę wam za auto, nie wiem czy to się da zalakierować.  Andi tylko kiwał głową - gadaj z Anką to jej auto - aż się boję jej reakcji. 
Chodźcie musimy jej to jakos powiedzieć - Kochanie , tylko się nie denerwuj - musimy ci cos powiedzieć - Andi starał się być spokojny, ale tekst tylko się nie denerwuj sam z siebie powoduje że człowiek się denerwuje. Co się stało???? Kristina zniszczyła twoje auto - zaczął Thomas - ze co proszę? - Ania spojrzała na Aśkę - od pilnowała mnie jak robiłam zakupy i oblała je kroplami walerianowymi - cooo????  co z autem - Anka naprawdę się wkurzyła, z tym Subaru wiązało się tyle wspomnień-  ubóstwiała to auto - eeee, no do jazdy raczej średnio się nadaje  - Ania przenosiła wzrok kolejno z Asi na Thomasa a potem na Andiego i spowrotem. Że jak??? chodź, sama zobaczysz. Aśka pociągnęła ją za sobą. Ania na widok swojego autka, osunęła się na ziemię i tylko szybka reakcja Thomasa uchroniła ją przed upadkiem. Kiedy doszła do siebie - warknęła tylko - laska, posunęłaś się za daleko - nikt nie będzie niszczył mojego auta.  Thomas daj mi numer do Cristiny - wystukała numer na klawiaturze swojej komórki - Cześć Cristi - Ania z tej strony, słuchaj mam sprawę, możemy się spotkać, aaaa jesteś w Innsbrucku - milusio - ok za pól godziny w kawiarni - trzymaj się - rozłączyła się. Cristina jest w Innsbrucku - powiedziała do chłopaków i poszła do domu.

18.07.2011

47, Dzieci często mądrzejsze są od rodziców

Po półgodzinie chłopacy wrócili targając ze sobą worki z ziemniakami, cebulą , papryką i co im tam jeszcze w ręce wpadło.  A wy dla pułku wojska żarcie przynieśliście - kto to obierze pokroi i utrze????  Chłopacy spojrzeli po sobie - my ! powiedział Thomas - powodzenia życzę zaśmiała się Ania - zawołajcie jak skończycie, dziewczyny poszły do salonu a chłopcy zostali w kuchni, pod opieką Andiego.

Ja nie wierzę w to co widzę - jak ty to robisz??? zaśmiewała się Marika - ale co?? zapytała zdziwiona Ania. Jak ta banda głodomorów jest u mnie, to ledwo co udaje mi się Wolfa do kuchni zagonić, a tu??? proszę, obierają, kroją, ucierają, jak ty to robisz????   Nie wiem, może się boją że im myszy wszystko zjedzą - zaśmiała się Ania. Yyy, jakie myszy?? zapytała Mari. U nas w Polsce mówi się że jeśli się czegoś odmówi ciężarnej, to ci wszystko myszy zjedzą - kurcze, że nie znałyśmy się, jak ja w ciąży chodziłam, westchnęła Marika.

Buuu, a na Gregora to nie działało, zaśmiała się Sandra.

Chłopaków do pokoju ściągały dobiegające z pokoju salwy śmiechu , bo dziewczyny włączyły komedię, parodię gwiezdnych wojen i co rusz jedna za drugą spadały z kanapy ze śmiechu, więc w końcu porozsiadały się na ziemi.  Masz - Marika rzuciła poduszką w Anię - usiądź na tym - no przestań - wykręcała się Ania - siadaj bo Andiego zawołam, - Phi, tez mi straszak - nabijała się Ania - już się boję. Andreas, Andi - chodź na chwilę - rozdarła się Loitzolowa, ale bardzo szybko tego pożałowała bo w drzwiach stanął Kofi w kuchennym fartuszku w truskawki, obsypany mąką, z rękoma brudnymi od ziemniaków. Co się stało ? zapytał, ale w odpowiedzi usłyszał tylko - pfi ha ha ha ha ha - potężną salwę śmiechu - PHI - fochnął się i wrócił do kuchni.  Poczekajcie - coś wam włączę - zerwała się Anka, jak tylko film dobiegł końca - znajdę tylko kabel.  Sandra ty się poważnie zastanów nad ślubem - wytrzymasz z takim wariatem???  Andi, gdzie przesiałeś kabel do kamery??? Krzyknęła z pokoju, ale opowiedziała jej cisza. Weszła do kuchni - Kofler mówię do Ciebie - Anka złapała się za głowę widząc chłopaków - rany, całe życie z wariatami. Jak wy wyglądacie??- jak z okna -odpowiedział Alex - Banda idiotów- sarknęła. Wolf z Gregorem, doskakiwali do siebie z drewnianymi łyżkami, udając szermierzy - bijesz się, bijesz się ??? Thomas z Mario latali po kuchni z dorobionymi zębami z papryki udając wampiry - Spadaj Draculo - parsknęła Anka kiedy Mario próbował ją ugryźć  -  Martin, Maniek i Alex próbowali odtańczyć jakiś dziwny taniec, przypominający kazaczoka, a biedny Andreas próbował ogarnąć ten cały harmider - bez skutku. Oj tato, słabo ci to wychodzi - poklepała go po plecach i parskając na widok miny Koflera zastanawiającego się czy jego koledzy aby na pewno są normalni.
Gdzie posiałeś kabel od kamery?? chcę coś włączyć dziewczynom - a zobacz czy przy playce nie ma - Andi próbował ją przytulić- ale wywinęła się - łapska masz brudne - wytknęła mu język. Ołżesz ty zołzo jedna - jeszcze będziesz chciała, żebym cie tymi brudnymi łapskami przytulił -  pfiu - jasne - sarknęła.
Małpa - sarknął Andreas - Ania - odpowiedziała przyszła Pani Kofler - po czym oboje parsknęli śmiechem.

Trzy godziny później wszyscy siedzieli objadając się plackami ziemniaczanymi, które znikały w błyskawicznym tempie. Wieczorem zadzwonili rodzice Ani, że rano będą w Innsbrucku, więc chłopacy zmyli się wcześniej, żeby Kofi mógł się wyspać i rano wyglądał jak człowiek, jak pojedzie na lotnisko ich odebrać.
Ups, wizyta teściów - poklepał go Morgi - współczuję.  EE, Anki rodzice to fajni ludzie - matka, przynajmniej, bo ojca jeszcze nie poznałem. Mimo iż kilka razy byli w Polsce, ojciec Ani unikał spotkania z Andim.

na drugi dzień rano:

 Kochanie wstawaj, twoi rodzice przyjeżdżają, - podsunął jej pod nos kubek kawy. W innych okolicznościach kawa zniknęła by w ekspresowym tempie - ale w Ani wywołała odruch wymiotny - Boże Andi - ty chcesz mnie zabić??? sarknęła kiedy wróciła z łazienki. W porządku?? zapytał Kofi.  Tak, tato, w porządku. Dobra to jedziemy po twoich rodziców, ogarnij się trochę.   Eeee, przeciągnęła się na łóżku - pogapiła się na swój brzuch - i ze smutną miną stwierdziła - wyglądam jak - matka mojego dziecka- przerwał jej Andreas nie chcąc słuchać rannego marudzenia, że jest gruba. Pospiesz się, bo nie zdążymy. Cześć jak fajnie że przyjechaliście - Ania rzuciła się rodzicom w objęcia. Ojciec przywitał się z nią, ale mina matki nie wskazywała nic dobrego.
Willkommen - powiedział Andi uśmiechając się najserdeczniej jak tylko potrafił. Co on powiedział, zapytał ojciec Ani ( no tak, ta bariera językowa kiedyś musiała dać o sobie znać)  - że wita was serdecznie - możecie rozmawiać po angielsku tato. A Polskiego nie mógł się nauczyć???  Anki tata wyraźnie nie był zadowolony - a ty niemieckiego?? wiedziałeś, że będziesz miał zięcia Austriaka.  No właśnie, my w tej sprawie, ja nie mam zamiaru bawić jakiegoś szwabskiego bachora. Ania spojrzała zdziwiona. Dobra pogadamy w domu, wsiadajcie. Po pół godzinie jazdy rodzice Ani siedzieli z nimi w ich domu w Telfes. Ania myślała, że będzie miło, że ojciec ucieszy się że będzie dziadkiem - niestety.


Czyli Marcin miał rację, jesteś z jakimś szawabem, ??? Ania zdębiała. Słucham?? Nie ze szwabem tylko z Austriakiem - wszystko jedno - sarknął ojciec.
Powiedz jak mogłaś odejść od Marcina - Ania nie wierzyła w to co słyszy - myślała że ojciec pogodził się już z ich rozstaniem.  Tato, to było dwa lata temu- Marcin o mało mnie nie zabił, takiego życia dla mnie chciałeś - na wózku albo w grobie???? - oj, tam kilka razy cię trzepnął - trzepnął??? - on mnie katował.
Marcin mówił coś innego - Marcin, Marcin, może adoptuj go skoro jego słowo jest ważniejsze.  Wiem, że zawsze chciałeś mieć syna, przepraszam, że urodziłam się ja - wróciłam na studia, mam swoją firmę, wychodzę za mąż, wyjechałam za granicę i JESTEM SZCZĘŚLIWA- cholernie szczęśliwa. Myślałam, że się ucieszysz, że chociaż raz będziesz zadowolony. 

Wracasz z nami do domu, przeprosisz Marcina - ja się nie będę za ciebie wstydził przed jego ojcem, za to że zmarnowałaś mu karierę. NIE!!!! powiedziała stanowczo Ania - słucham??? wrzasnął na nią ojciec. Nie wracam, nie po to poukładałam sobie życie na nowo, żeby do niego wracać.   Nie tato, nie wrócę do Marcina.   Ja mu zmarnowałam karierę - dobre sobie. Sam jest sobie winien.  Przy nim mogłaś mieć wszystko- chyba on przy mnie - przerwała ojcu. 
Tato zrozum, to ja go utrzymywałam, mieszkał w moim mieszkaniu, nie pracował, jako skoczek, też nie był rewelacyjny, ciągle mnie katował, przez niego rzuciłam studia,o mało nie straciłam firmy i jeszcze mnie bił, kopał i poniewierał. Z Andreasem jestem szczęśliwa, studiuję, jestem najlepsza w szkole, udało mi się utrzymać firmę i będziemy mieli dziecko i czy ci się to podoba czy nie, mam zamiar za niego wyjść więc NIE WRACAM. 
Nie pyskuj, wracasz i koniec - ojciec zamachnął się na nią - NEIN!!!!! - Andreas złapał go za nadgarstek i wykręcił rękę. Od dłuższego czasu obserwował Ani dyskusję z ojcem, nie rozumiał o czym mówią, ale po jej reakcjach widział, ze jest coś nie tak., ale kiedy zobaczył, że ojciec próbuje ją uderzyć, musiał zareagować- nikt nie będzie podnosił rąk na jego kobietę, a juz na pewno nie w ich domu. 


Pod wpływem Andiego zaniechał zamiaru uderzenia swojej ciężarnej córki - Ania na odchodnym powiedziała tylko, mogłeś mieć i córkę i syna, teraz nie masz nikogo. Co z ciebie za ojciec??? krzyknęła rozgoryczona. Kiedy rodzice wyszli,  Ania zamknęła się w pokoju. Po raz pierwszy od dwóch lat płakała, a Andreas męczył się, bo nie wiedział jak jej pomóc. Cierpiał widząc ją w takim stanie, ale jedyne co mógł zrobić, to przytulić ją i pozwolić jej się wypłakać.